Profesjonalna ekipa nagra wywiad i da nam na pamiątkę w postaci kasety VHS...
... bo z komputerami to nigdy nie wiadomo.Ładne kwiatki nie dla nas, chyba że sami sobie takie zrobimy z ubrań.
To nawet, nawet ma sens. Szczególnie, jak się przeczyta objaśnienie. Słabością tego dziełka jest ogólna słabość sztuki konceptualnej - takie sobie wykonanie (bo przecież z założenia się ono nie liczy):
Sztuka tworzenia krajobrazu (hm, czemu ten projekt nie został zrealizowany?)
Pierwotnie do MOCAK-u poszedłem oglądnąć jego wnętrza. Jest na co popatrzeć:
W dali stoją ogórki na piedestale:Schody z parteru do piwn... sutere... poziomu "-1".
Dokąd jednak dociera światło, gdyż przed gmachem wykopano rów i wyłożono zieloną wykładziną.
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, skąd się wzięło logo MOCAK-u...
... to już macie odpowiedź. Przypomina ono szklarnię, w której dojrzewa sztuka:
Kawałek błękitnego nieba w smogowym Krakowie:
Ale nie zostawię Was tak bez mocnego akcentu na koniec: oto sensacja logistyczna - wejście do MOCAK-u poprowadzone przez bramę Fabryki Schindlera, która to brama jest zamknięta, bo wystawa w fabryce to oddzielna instytucja - oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Do sztuki zaś wiedzie okrężna ścieżka. W tle widać jeszcze jedną sensację logistyczną, związaną już z samą fabryką i polskim klimatem, ale o tym będzie w stosownym odcinku.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o MOCAK w Krakowie. Do tej pory jestem wstrząśnięty tym, co tam zobaczyłem...
H_Piotr.




