Jest i nowoczesność w Krakowie - Błękitek, pardon - Cracovia Business Center, to najwyższy wieżowiec w tym mieście, ma 105 metrów od poziomu trawy. Zbudowano go szybko, jak na warunki krakowskie, bo w latach 1972-1998. Stoi przy rondzie Grzegórzeckim, do którego dochodzi ulica Kotlarska.
Ulica Kotlarska ma szerokość 50-60 metrów (od budynku do budynku; to mniej więcej tyle, co Marszałkowska, a z krakowskich ulic np. Dietla, nieco więcej, niż Aleje Trzech Wieszczów), zwartą zabudowę po obu stronach jezdni, łączy zachodnią część centrum Krakowa z rozbudowującymi się dzielnicami Zabłocie i Płaszów.
Po jednej stronie przedwojenna zabudowa modernistyczna...
... a po drugiej powojenna, socrealistyczna. Tak! Socrealizm w Krakowie jest nie tylko w Nowej Hucie!
Zaś pomiędzy pierzejami tramwaj, dwie jezdnie (2+3 pasy) i dwa rzędy barier dźwiękochłonnych. A wszystko to 1,5 km od Wawelu, co prawda poza Starówką*, ale zdecydowanie w funkcjonalnym Śródmieściu.
Spróbujcie sobie wyobrazić ekrany dźwiękochłonne na Grójeckiej między pl. Zawiszy, a pl. Narutowicza...
Bariera dla dźwięku (przynajmniej dla parteru i 1. piętra), ale miasto tej bariery też nie przeskoczy.
H_Piotr.
* - W ogóle nie przyjmuję narzekania, że "w Krakowie jest Stare Miasto, a nie Starówka". Chcą krakusy tolerancji dla "na polu", ja chcę dla "starówki" :-)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2014. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 2014. Pokaż wszystkie posty
piątek, 21 marca 2014
piątek, 28 lutego 2014
KRAKOWSKIE CENTRUM KOMUNIKACYJNE - cz. 1 - STARY I NOWY DWORZEC GŁÓWNY PKP W KRAKOWIE
Dzisiaj piękne zdjęcia starego Dworca Głównego PKP w Krakowie.
Miał on to szczęście, że przetrwał wojnę i aż do naszych czasów nie był za mały na potrzeby miasta, ani nie stanął na drodze dalekosiężnych planów rozbudowy Krakowa.
Teraz - po otwarciu 15 lutego 2014 nowego Dworca Głównego PKP w Krakowie - stary jest zamknięty.
Żyrandole jak w pałacu!
Gniazdko elektryczne! Nieczynne, szukamy czynnego...
Oj, znalezienie czynnego chyba nie będzie łatwe...
Skoro nie możemy podpiąć np. laptopa do kolejowego prądu, pozostaje zdrzemnąć się w dworcowej poczekalni pod czujnym okiem sokisty...
... skorzystać z aparatu telefonicznego, lub napić się smacznej kawy w kawiarni Galicyjskiej.
Kas jest dużo, do wyboru, do koloru.
Niegdyś było więcej międzynarodowych, ale to pewnie w czasach, gdy do Warszawy jechało się przez kordon, a i Mysłowice były pod innym cesarzem. Za to bez passkontroli jechało się do Lwowa, pardon, Lvova.
Taśmy odgradzają ciał... kolejkowiczów. Jak widać - skutecznie.
A sufity podtrzymywane są przez rządek żeliwnych kolumienek. Co za kicz!
Kolumienki ponoć - tak gdzieś wyczytałem - pochodzą jeszcze z pierwotnego dworca, byłyby więc z 1847 roku?
Kraków musi zawsze inaczej:
Panuje tu odmienna pisownia języka polskiego...
Odmienny układ jednostek w fizyce...
Odmienne standardy układania kabli oraz informacji pasażerskiej, i to zarówno na nowym dworcu...
... jak i na starym.
A szybki tramwaj jest szybki, bo... ma szybki (o czym pisałem tutaj: Szybki tramwaj w Krakowie). Tłumaczenie "Ticket Offices" na język polski też mocno alternatywne...
W końcu zeszliśmy pod ziemię i widzimy łącznik przejścia podziemnego pod torami kolejowymi i zejścia do podziemnego przystanku tramwajowego (jego zdjęcia wkrótce umieszczę) z nową (wówczas jeszcze zamkniętą) halą Dworca Głównego PKP w Krakowie.
H_Piotr.
PS. Mimo, że dziś (28 II 2014) nowy dworzec jest już czynny, a stary lada dzień zostanie zamknięty dla użytkowników, to któraś-tam-spółeczka-PKP wciąż nie wie, na jaki cel docelowo chce ten XIX-wieczny budynek w środku Krakowa przeznaczyć.
Miał on to szczęście, że przetrwał wojnę i aż do naszych czasów nie był za mały na potrzeby miasta, ani nie stanął na drodze dalekosiężnych planów rozbudowy Krakowa.
Teraz - po otwarciu 15 lutego 2014 nowego Dworca Głównego PKP w Krakowie - stary jest zamknięty.
Ale jakoś udało mi się sforsować zabezpieczeni zastosowane przez kolejarzy i wtargnąłem do środka.
A wewnątrz, panie, cuda-niewidy!
Okna w dachu!
Kolorowy wyświetlacz! Szósty od góry pociąg jedzie do jakiegoś miasta "Lvov" - to chyba gdzieś w Rosji...Żyrandole jak w pałacu!
Gniazdko elektryczne! Nieczynne, szukamy czynnego...
Oj, znalezienie czynnego chyba nie będzie łatwe...
Skoro nie możemy podpiąć np. laptopa do kolejowego prądu, pozostaje zdrzemnąć się w dworcowej poczekalni pod czujnym okiem sokisty...
... skorzystać z aparatu telefonicznego, lub napić się smacznej kawy w kawiarni Galicyjskiej.
Ostatecznie, zakupić antyk.
No, przed podróżą trzeba kupić bilet.Kas jest dużo, do wyboru, do koloru.
Niegdyś było więcej międzynarodowych, ale to pewnie w czasach, gdy do Warszawy jechało się przez kordon, a i Mysłowice były pod innym cesarzem. Za to bez passkontroli jechało się do Lwowa, pardon, Lvova.
Taśmy odgradzają ciał... kolejkowiczów. Jak widać - skutecznie.
A sufity podtrzymywane są przez rządek żeliwnych kolumienek. Co za kicz!
Kolumienki ponoć - tak gdzieś wyczytałem - pochodzą jeszcze z pierwotnego dworca, byłyby więc z 1847 roku?
Pora wyjść na świeże powietrze... na dwór... na zewnątrz.
Kiedyś to był peron kolejowy, a do wagonów dostawiano podczas postojów drabinki dla pasażerów.Kraków musi zawsze inaczej:
Panuje tu odmienna pisownia języka polskiego...
Odmienny układ jednostek w fizyce...
Odmienne standardy układania kabli oraz informacji pasażerskiej, i to zarówno na nowym dworcu...
... jak i na starym.
A szybki tramwaj jest szybki, bo... ma szybki (o czym pisałem tutaj: Szybki tramwaj w Krakowie). Tłumaczenie "Ticket Offices" na język polski też mocno alternatywne...
W końcu zeszliśmy pod ziemię i widzimy łącznik przejścia podziemnego pod torami kolejowymi i zejścia do podziemnego przystanku tramwajowego (jego zdjęcia wkrótce umieszczę) z nową (wówczas jeszcze zamkniętą) halą Dworca Głównego PKP w Krakowie.
Ciekawe, czy przed otwarciem udało im się naprawić te kamienne płyty naścienne? Czy tak zostawili? Nie ma tu mowy o wandalach, czy niekorzystnych warunkach atmosferycznych - to wadliwy projekt i/lub niechlujne wykonanie.
Ponieważ jednoosobowemu zespołowi bloga "Wynurzenie" bardziej przypadł do gustu (mimo wszystko) stary budynek dworca PKP, to jego zdjęciem zakończymy dzisiejszy wpis:H_Piotr.
PS. Mimo, że dziś (28 II 2014) nowy dworzec jest już czynny, a stary lada dzień zostanie zamknięty dla użytkowników, to któraś-tam-spółeczka-PKP wciąż nie wie, na jaki cel docelowo chce ten XIX-wieczny budynek w środku Krakowa przeznaczyć.
środa, 26 lutego 2014
KRAKÓW MOCAK - CZ. 3 - TROCHĘ SZTUKI I WNĘTRZNOŚCI... EEE... WNĘTRZA
Powoli wracamy z krainy sztuki do rzeczywistości, ale to wymaga okresu przejściowego, aby szok nie był zbyt wielki. Dlatego posłuchamy (i powąchamy?) sobie pani, która mówi o tym, czym jest sztuka, czy jest wolnością, czy zniewoleniem itp.
Ładne kwiatki nie dla nas, chyba że sami sobie takie zrobimy z ubrań.
To nawet, nawet ma sens. Szczególnie, jak się przeczyta objaśnienie. Słabością tego dziełka jest ogólna słabość sztuki konceptualnej - takie sobie wykonanie (bo przecież z założenia się ono nie liczy):
Sztuka tworzenia krajobrazu (hm, czemu ten projekt nie został zrealizowany?)
Schody z parteru do piwn... sutere... poziomu "-1".
Dokąd jednak dociera światło, gdyż przed gmachem wykopano rów i wyłożono zieloną wykładziną.
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, skąd się wzięło logo MOCAK-u...
... to już macie odpowiedź. Przypomina ono szklarnię, w której dojrzewa sztuka:
Kawałek błękitnego nieba w smogowym Krakowie:
Ale nie zostawię Was tak bez mocnego akcentu na koniec: oto sensacja logistyczna - wejście do MOCAK-u poprowadzone przez bramę Fabryki Schindlera, która to brama jest zamknięta, bo wystawa w fabryce to oddzielna instytucja - oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Do sztuki zaś wiedzie okrężna ścieżka. W tle widać jeszcze jedną sensację logistyczną, związaną już z samą fabryką i polskim klimatem, ale o tym będzie w stosownym odcinku.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o MOCAK w Krakowie. Do tej pory jestem wstrząśnięty tym, co tam zobaczyłem...
H_Piotr.
Profesjonalna ekipa nagra wywiad i da nam na pamiątkę w postaci kasety VHS...
... bo z komputerami to nigdy nie wiadomo.Ładne kwiatki nie dla nas, chyba że sami sobie takie zrobimy z ubrań.
To nawet, nawet ma sens. Szczególnie, jak się przeczyta objaśnienie. Słabością tego dziełka jest ogólna słabość sztuki konceptualnej - takie sobie wykonanie (bo przecież z założenia się ono nie liczy):
Sztuka tworzenia krajobrazu (hm, czemu ten projekt nie został zrealizowany?)
Pierwotnie do MOCAK-u poszedłem oglądnąć jego wnętrza. Jest na co popatrzeć:
W dali stoją ogórki na piedestale:Schody z parteru do piwn... sutere... poziomu "-1".
Dokąd jednak dociera światło, gdyż przed gmachem wykopano rów i wyłożono zieloną wykładziną.
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, skąd się wzięło logo MOCAK-u...
... to już macie odpowiedź. Przypomina ono szklarnię, w której dojrzewa sztuka:
Kawałek błękitnego nieba w smogowym Krakowie:
Ale nie zostawię Was tak bez mocnego akcentu na koniec: oto sensacja logistyczna - wejście do MOCAK-u poprowadzone przez bramę Fabryki Schindlera, która to brama jest zamknięta, bo wystawa w fabryce to oddzielna instytucja - oddział Muzeum Historycznego Miasta Krakowa. Do sztuki zaś wiedzie okrężna ścieżka. W tle widać jeszcze jedną sensację logistyczną, związaną już z samą fabryką i polskim klimatem, ale o tym będzie w stosownym odcinku.
I to by było na tyle, jeśli chodzi o MOCAK w Krakowie. Do tej pory jestem wstrząśnięty tym, co tam zobaczyłem...
H_Piotr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)










