Pamiętacie tę datę? Miał nastąpić wtedy chyba któryś z licznie zapowiadanych ostatnimi laty końców świata? A tymczasem minęły dwa lata, ówczesny świat się skończył, ale nie jakoś brutalnie, tylko tak jakoś wyewoluował w dzisiejszy. Bardzo inny? A może wcale?
H_Piotr.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezzdjęciowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bezzdjęciowo. Pokaż wszystkie posty
piątek, 12 grudnia 2014
środa, 12 marca 2014
Stan gotowości 1984 - 2014
Przypomniała mi się nieco mnie znana piosenka Lombardu:
Piosenka tekstowo bardzo na czasie, autorstwa Jacka Skubikowskiego. Muzycznie też dobra, mimo, że taka stylistyka obecnie nie jest modna (choć może w sezonie 2014/2015 znów będzie?). Muzyka Grzegorza Stróżniaka - lidera Lombardu i jedynego stałego elementu zespołu przez wszystkie lata.
Dla podkreślenia wysokiego poziomu wykonawczego wokalistki Małgorzaty Ostrowskiej i instrumentalistów, nagranie z koncertu z 1984:
Gdzie teraz się chowa Francis Fukuyama, który głosił koniec historii?
H_Piotr.
Piosenka tekstowo bardzo na czasie, autorstwa Jacka Skubikowskiego. Muzycznie też dobra, mimo, że taka stylistyka obecnie nie jest modna (choć może w sezonie 2014/2015 znów będzie?). Muzyka Grzegorza Stróżniaka - lidera Lombardu i jedynego stałego elementu zespołu przez wszystkie lata.
Dla podkreślenia wysokiego poziomu wykonawczego wokalistki Małgorzaty Ostrowskiej i instrumentalistów, nagranie z koncertu z 1984:
Gdzie teraz się chowa Francis Fukuyama, który głosił koniec historii?
H_Piotr.
środa, 17 kwietnia 2013
MOJE MUZYCZNE POMPEJE
Czy pisałem kiedyś już, że muzyka jest dla mnie bardzo ważna w życiu, ale niestety nie mam pamięci do nazwisk, nazw, tytułów? To piszę :)
Zapuściłem sobie do grania w tle (w ramach poszerzania horyzontów muzycznych) album "Time" Electric Light Orchestry z 1981 roku. I wtem...
... utwór nr 4 na albumie "Ticket to the moon" okazało się, że... znam.
Skąd? Kiedyś, w zamierzchłych latach 90-tych słuchałem radia, różnych stacji radiowych. Tę piosenkę prawdopodobnie puszczało Radio "Pogoda".
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. "Pogodę" ktoś tam wykupił i sformatował do małostrawnej papki (stacja chyba istnieje do dziś pod nazwą "Złote przeboje"). Pozostały mi więc "Zetka", "Trójka" i "Radiostacja". Niestety (dokładnych dat nie pamiętam, ale musiało to być ok. 1998-2000) wszystkie trzy się spsiły. Popadały kolejno jak muchy. Najgorzej skończyła "Radiostacja" - w ciągu kilku miesięcy (tygodni?) z fajnej stacji puszczającej wiele rodzajów muzyki upadła do techniawkowej rąbanki. Chyba najdłużej, do ok. 2001, wytrzymałem z nastawioną "Trójką". Ale czar radia dla mnie prysł.
Szkoda tylko tych wszystkich piosenek, które wtedy poznałem, a dziś nie pamiętam ani tytułów, ani wykonawców...
H_Piotr.
PS. Inną taką piosenką, która już jakiś czas temu "wróciła do mnie zza zasłony niepamięci" jest Billy'ego Idola "Rebel Yell"
Zapuściłem sobie do grania w tle (w ramach poszerzania horyzontów muzycznych) album "Time" Electric Light Orchestry z 1981 roku. I wtem...
... utwór nr 4 na albumie "Ticket to the moon" okazało się, że... znam.
Skąd? Kiedyś, w zamierzchłych latach 90-tych słuchałem radia, różnych stacji radiowych. Tę piosenkę prawdopodobnie puszczało Radio "Pogoda".
Niestety, wszystko co dobre, szybko się kończy. "Pogodę" ktoś tam wykupił i sformatował do małostrawnej papki (stacja chyba istnieje do dziś pod nazwą "Złote przeboje"). Pozostały mi więc "Zetka", "Trójka" i "Radiostacja". Niestety (dokładnych dat nie pamiętam, ale musiało to być ok. 1998-2000) wszystkie trzy się spsiły. Popadały kolejno jak muchy. Najgorzej skończyła "Radiostacja" - w ciągu kilku miesięcy (tygodni?) z fajnej stacji puszczającej wiele rodzajów muzyki upadła do techniawkowej rąbanki. Chyba najdłużej, do ok. 2001, wytrzymałem z nastawioną "Trójką". Ale czar radia dla mnie prysł.
Szkoda tylko tych wszystkich piosenek, które wtedy poznałem, a dziś nie pamiętam ani tytułów, ani wykonawców...
H_Piotr.
PS. Inną taką piosenką, która już jakiś czas temu "wróciła do mnie zza zasłony niepamięci" jest Billy'ego Idola "Rebel Yell"
niedziela, 11 listopada 2012
niedziela, 30 września 2012
CZESŁAW NIEMEN
Czesław Niemen często jest nazywany "największym niedocenianym artystą polskim".
Kiedy przygotowywałem wpis o Białogardzie (link), trochę poszperałem w sieci o tym artyście. Można o nim chyba powiedzieć, że "jest znany z tego, że był nieznany". Każdy umie zanucić kilka refrenów jego największych przebojów, ale...
...ale od jakiegoś czasu w mej głowie brzmi to dzieło, "o którym mało kto wie":
Świetny otwór. Zaśpiewany a capella (bez instrumentów) co dla mnie jest dodatkowym atutem. No, może ewentualnie w basach podpierał się jakimś klawiszem, ale znam basów, którzy potrafiliby to zaśpiewać :)
Chciałem tu wrzucić też utwór Romualda Twardowskiego - polskiego kompozytora współczesnego (tu co nieco o nim u cioci W), skomponowanego do tych samych słów (ale w oryginale - po łacinie), ale na TyRurze nie ma żadnego wykonania. Może kiedyś się pojawi...
H_Piotr.
Kiedy przygotowywałem wpis o Białogardzie (link), trochę poszperałem w sieci o tym artyście. Można o nim chyba powiedzieć, że "jest znany z tego, że był nieznany". Każdy umie zanucić kilka refrenów jego największych przebojów, ale...
...ale od jakiegoś czasu w mej głowie brzmi to dzieło, "o którym mało kto wie":
Świetny otwór. Zaśpiewany a capella (bez instrumentów) co dla mnie jest dodatkowym atutem. No, może ewentualnie w basach podpierał się jakimś klawiszem, ale znam basów, którzy potrafiliby to zaśpiewać :)
Chciałem tu wrzucić też utwór Romualda Twardowskiego - polskiego kompozytora współczesnego (tu co nieco o nim u cioci W), skomponowanego do tych samych słów (ale w oryginale - po łacinie), ale na TyRurze nie ma żadnego wykonania. Może kiedyś się pojawi...
H_Piotr.
wtorek, 11 września 2012
JAK PIES Z KOTEM
Tak się zastanawiam, czemu Bydgoszcz z Toruniem tak się nie lubią.
Czy to tylko rozchodzi się o żużel? Tylko o konflikt personalny we władzach? Kto "ma" urząd marszałka województwa, a kto "ma" urząd wojewody? O liczbę zabytkowych kościołów? A może o to, kto był pupilkiem których władz - niemieckich z czasów zaborów, polskich z II RP, komunistycznych z PRL-u, obecnych - a kto miał pod górkę? Gdzie jest większy uniwersytet, a gdzie lotnisko?
A może (i do tego chyba nikt z obu stron nie chce się przyznać) są po prostu zbyt podobni do siebie? Wszak jedne z najbardziej krwawych wojen XX wieku w Europie miały początek na Bałkanach, gdzie Chorwaci i Serbowie są niemal identyczni (język, kultura) z kilkoma tylko różnicami, i za te różnice daliby się pociąć (a właściwie w historii - cięli tych drugich).
Bydgoszcz i Toruń nawet herby mają niemal identyczne, o:
Największe różnice to ten anioł i kierunek otwarcia bram.
Czy mają szanse się kiedyś porozumieć? Czy zawsze będą żyć jak pies z kotem?
H_Piotr.
PS. Obczajcie też herb pobliskiej Chełmży. Zamek bardziej podobny do bydgoskiego, ale brama otwarta po toruńsku :)
A może (i do tego chyba nikt z obu stron nie chce się przyznać) są po prostu zbyt podobni do siebie? Wszak jedne z najbardziej krwawych wojen XX wieku w Europie miały początek na Bałkanach, gdzie Chorwaci i Serbowie są niemal identyczni (język, kultura) z kilkoma tylko różnicami, i za te różnice daliby się pociąć (a właściwie w historii - cięli tych drugich).
Bydgoszcz i Toruń nawet herby mają niemal identyczne, o:
Największe różnice to ten anioł i kierunek otwarcia bram.
Czy mają szanse się kiedyś porozumieć? Czy zawsze będą żyć jak pies z kotem?
H_Piotr.
PS. Obczajcie też herb pobliskiej Chełmży. Zamek bardziej podobny do bydgoskiego, ale brama otwarta po toruńsku :)
niedziela, 18 grudnia 2011
CIEKAWOSTKI JĘZYKA POLSKIEGO - CZ. 1
Dopiero teraz, kiedy jestem zagranicą, zastanawiam się nad niezwykłością zjawiska, jakim jest język, którym się posługujemy. Na przykład język polski.
Weźmy takie nazwy miast. Chociaż samo słowo "miasto" jest rodzaju nijakiego, to jednak "mieścina" jest żeńskiego" ("metropolia" zresztą też). Jedne nazwy miast są rodzaju żeńskiego, inne męskiego, nijakiego, a nawet nieznanego, bo istnieją tylko w liczbie mnogiej, od której nie da się utworzyć pojedynczej (miasta-zlepki? megalomania?)
Podałem nazwy miast w kolejności od największych do najmniejszych, do wielkości 100 000 mieszkańców (w nawiasie między 50 000, a 100 000)
Rodzaj żeński:
Warszawa, Łódź, Bydgoszcz, Gdynia, Częstochowa, Bielsko-Biała*, Ruda Śląska, Dąbrowa Górnicza, Zielona Góra, Legnica.
Rodzaj męski:
Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Lublin, Białystok, Radom, Sosnowiec, Toruń, Bytom, Rzeszów, Olsztyn, Rybnik, Płock, Elbląg, Gorzów Wielkopolski, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów, Chorzów, Koszalin, Kalisz.
Rodzaj nijaki:
Opole, (Jastrzębie-Zdrój, Jaworzno, Gniezno, Leszno, Kędzierzyn-Koźle*, Legionowo, Zawiercie).
Liczba mnoga:
Katowice, Kielce, Gliwice, Tychy, (Siedlce, Mysłowice, Siemianowice Śląskie, Suwałki, Żory, Tarnowskie Góry, Piekary Śląskie, Świętochłowice, Starachowice, Skierniewice).
Czy da się jakoś określić, że np. na danym terenie częściej występują miasta z nazwami o rodzaju żeńskim, a gdzie indziej - męskim? Czy to zupełny przypadek? Na pewno widać, że "nijakich" nazw mamy najmniej.
Są jeszcze takie smaczki, jak Ostrów Wielkopolski (on) i Ostrów Mazowiecka (ona), albo różne odmienianie nazw, które z pozoru powinny odmieniać się tak samo (słynna Włoszczowa - we Włoszczowie - i Limanowa - w Limanowej).
No i jak to wszystko wyjaśnić obcokrajowcowi?
H_Piotr.
* - właściwie to tylko drugi człon z dwuczłonowej nazwy ma taki rodzaj.
Weźmy takie nazwy miast. Chociaż samo słowo "miasto" jest rodzaju nijakiego, to jednak "mieścina" jest żeńskiego" ("metropolia" zresztą też). Jedne nazwy miast są rodzaju żeńskiego, inne męskiego, nijakiego, a nawet nieznanego, bo istnieją tylko w liczbie mnogiej, od której nie da się utworzyć pojedynczej (miasta-zlepki? megalomania?)
Podałem nazwy miast w kolejności od największych do najmniejszych, do wielkości 100 000 mieszkańców (w nawiasie między 50 000, a 100 000)
Rodzaj żeński:
Warszawa, Łódź, Bydgoszcz, Gdynia, Częstochowa, Bielsko-Biała*, Ruda Śląska, Dąbrowa Górnicza, Zielona Góra, Legnica.
Rodzaj męski:
Kraków, Wrocław, Poznań, Gdańsk, Szczecin, Lublin, Białystok, Radom, Sosnowiec, Toruń, Bytom, Rzeszów, Olsztyn, Rybnik, Płock, Elbląg, Gorzów Wielkopolski, Wałbrzych, Włocławek, Tarnów, Chorzów, Koszalin, Kalisz.
Rodzaj nijaki:
Opole, (Jastrzębie-Zdrój, Jaworzno, Gniezno, Leszno, Kędzierzyn-Koźle*, Legionowo, Zawiercie).
Liczba mnoga:
Katowice, Kielce, Gliwice, Tychy, (Siedlce, Mysłowice, Siemianowice Śląskie, Suwałki, Żory, Tarnowskie Góry, Piekary Śląskie, Świętochłowice, Starachowice, Skierniewice).
Czy da się jakoś określić, że np. na danym terenie częściej występują miasta z nazwami o rodzaju żeńskim, a gdzie indziej - męskim? Czy to zupełny przypadek? Na pewno widać, że "nijakich" nazw mamy najmniej.
Są jeszcze takie smaczki, jak Ostrów Wielkopolski (on) i Ostrów Mazowiecka (ona), albo różne odmienianie nazw, które z pozoru powinny odmieniać się tak samo (słynna Włoszczowa - we Włoszczowie - i Limanowa - w Limanowej).
No i jak to wszystko wyjaśnić obcokrajowcowi?
H_Piotr.
* - właściwie to tylko drugi człon z dwuczłonowej nazwy ma taki rodzaj.
niedziela, 4 grudnia 2011
ZAGADNIENIE BRAM DEBRECZYŃSKICH
Do kampusu, w którym mieszkam, prowadzą dwie bramy samochodowo-piesze i dwie furtki tylko dla pieszych. Jedna z bram jest stale zamknięta - tylko furtka koło niej jest otwarta.
Na weekendy zamykane są wszystkie furtki poza jedną (tą obok drugiej bramy samochodowej). Nawet nie naraz - ta przy głównym budynku wykładowym zamykana jest już w sobotę rano, a ta przy akademiku oraz furtka przy drugiej bramie dopiero w niedzielę rano. Wszystkie trzy otwierane są w niedzielę wieczorem lub poniedziałek wczesnym rankiem.
Jakiś pracownik co tydzień musi przejść przez cały teren trzykrotnie, pozamykać, pootwierać, a i tak zawsze da się i wejść i wjechać Studenci muszą jednak nadkładać drogi idąc do sklepu, "do miasta", czy dokądkolwiek.
Nie rozumiem.
H_Piotr.
poniedziałek, 17 października 2011
FÜLBEVALÓ, CZYLI COŚ DO UCHA
Dzisiaj bezzdjęciowo - o fenomenie męskich kolczyków.
Na Węgrzech całe tabuny mężczyzn noszą kolczyki. Niezależnie od wieku - od ok. 14 lat do ok. 60 lat. Czasem dwa kolczyki, częściej jeden. Co to oznacza? Wiecie może? Zapytałem jednego znajomego Węgra (bez kolczyka) i powiedział mi, że facet z kolczykiem to pewnie gej. Ale czy naprawdę na Węgrzech jest aż tylu gejów, którzy pragną powiedzieć całemu światu o swojej orientacji właśnie w ten sposób?
Mężczyźni tu też (choć nie zawsze) na pożegnanie całują się w policzek. Nie ma to chyba nic wspólnego z preferencjami, bo robią tak też ci, którzy przyszli ze swoimi dziewczynami/żonami. Chyba, że to wszystko przykrywka...
H_Piotr.
piątek, 7 października 2011
POGODA ZAWSZE BYŁA RACZEJ PRZECIW NAM
Jestem w Debreczynie od miesiąca. Do tej pory nie spadła kropla deszczu, cały czas było słonecznie i wpierw upalnie, potem ciepło.
Akurat gdy planuję na jutro jechać do Budapesztu, dziś wieczorem rozpadał się deszcz.
H_Piotr.
poniedziałek, 11 lipca 2011
CIEPŁY LETNI DESZCZ
Na moim podwórku zainstalowały się jakieś kilkunastoletnie matoły spod znaku K..., P..., Ch... i puszczania "Emotion" z komórki. Nie mieszkają tu, oczywiście pod swoimi domami nie zamierzają hałasować.
Równo o godzinie 22.00, jak na zamówienie lunął deszcz i matoły się zmyły.
Siły natury w służbie człowieka :)
H_Piotr.
niedziela, 10 lipca 2011
PARK FONTANN - RECENZJA Z POKAZU
Rzadko piszę recenzje, ale jak już, to od razu na dwóch blogach. Ta będzie ściśle związana z Warszawą.
Wczoraj wybrałem się na pokaz fontann na skwerze im. I Dywizji Pancernej. Nie słyszeliście o takim? Nic nie szkodzi. Chodzi o skwer u podnóża skarpy wiślanej na wysokości Nowego Miasta.
Fontanny były drogie, miały być świetną rozrywką dla ludu. No i są.
A teraz w podpunktach (bo tak szybciej i klarowniej) wyłuszczę plusy i minusy nowomiejskich podskarpianych fontann.
Plusy:
1. Dobrze, że są. Choć widać, że popyt na nie jest tak duży zarówno w dzień, jak i wieczorem przy pokazach, że powinny taki stać chyba w każdej dzielnicy.
2. Są w niezłym miejscu. Z jednej strony w Śródmieściu, a z drugiej w dość spokojnym miejscu.
3. Naprawdę sprawdzają się w ciągu dnia.
I to chyba koniec plusów. Minusy dzielą się na te związane z umiejscowieniem, wykonaniem itp. oraz na te bezpośrednio związane z programem "artystycznym":
1. Główny zarzut, z którego wynika wiele innych to taki, że pomysłodawcy i projektanci nie przewidzieli, że fontanny staną się tak popularne.
2. Pokaz pierwotnie był tylko raz w tygodniu. teraz jest dwa razy - w piątki o soboty o 21.30. A czemu w czasie wakacji nie jest codziennie?
3. Z powodu takiego, a nie innego umiejscowienia fontanny i niewycięcia części drzew (co oczywiście samo w sobie jest bardzo dobre) niewiele jest miejsc, z których fontannę naprawdę dobrze widać.
4. Mimo, że to teren otwarty, to tak naprawdę są tylko 3 wejścia - od południa, od północy i z góry skarpy po schodach. To samo z wyjściami po skończonym pokazie.
5. Zupełnie nierozwiązana kwestia parkingowa. Obecnie i tak ponoć jest lepiej, niż miesiąc temu, bo wtedy kierowcy wjeżdżali prosto do parku i parkowali na trawie. Teraz "jedynie" obstawili wszelkie chodniki (nawet tam, gdzie stoją znaki zakazu zatrzymywania), a przejeżdżający Wisłostradą spowodowali korek gapiąc się na pokaz. Stały tam co prawda dwa radiowozy, ale policjanci nic nie zrobili (albo to, co robili było nieudolne). Strażników miejskich wlepiających mandaty nieprawidłowo parkującym kierowcom nie uświadczyłem.
6. Tłumy były tak niemiłosierne, że przychodząc godzinę przed pokazem ledwo udało mi się zająć miejsce, z którego dobrze wszystko widziałem. Oczywiście nie jest to wada samych fontann, ale łączy się z punktem nr 2.
7. Fatalne nagłośnienie. Zaprojektowane chyba pod pokaz dla 300 ludzi, a nie dla 3000. W dodatku jakiś debil w samochodzie stanął na prawym pasie Wisłostrady na cały pokaz z włączonym umcyk-umcyk i policjanci oczywiście nic mu nie zrobili. Jego łupanina było dużo głośniejsza od muzyki z pokazu. Czasem o tyle, że nie mogłem rozpoznać melodii.
8. Sam pokaz był NIEMIŁOSIERNIE NUDNY I NIECIEKAWY.
Pod "Mam tak samo, jak Ty..." szły filmiki przedstawiające Warszawę - zbiór przypadkowych ujęć pokazujących przejeżdżające samochody i przechodzących pieszych. Cykl "Legendy warszawskie" stanowił zbiór laserowych nieruchomych obrazków zmieniających się na tyle szybko, że niektórych z nich nie rozszyfrowałem. Przez cały ten czas fontanny były WYŁĄCZONE, a filmiki i obrazki wyświetlane na wodnej mgiełce.
Jedyne ciekawe fragmenty, to te, w których rzeczywiście fontanna "tańczyła" i "mrugała" w takt muzyki. A były to dwa utwory - walc z "Nocy i dni" oraz nierozpoznana przez mnie melodia zagłuszona przez łupaninę drechola. Ta najciekawsza część trwała jakieś 6 minut...
9. Pokaz był stanowczo za krótki - trwał jedynie 23 minuty (co w kontekście nudy i beznadziei może być paradoksalnie atutem).
10. Jak już opisałem szerzej w punkcie 8. - obecny pokaz nie wykorzystuje możliwości technicznych fontanny. Czyli są to pieniądze wyrzucone w błoto.
11. raz się zaśmialiśmy na cały głos (aż ktoś nas uciszał) - kiedy "Legendę o Bazyliszku" przetłumaczono na angielski jako "The legend of the Basilisk".
12. Połowa ludzi widziała wszystkie laserowe wyświetlanki w lustrzanym odbiciu. Nie przeszkadza to zbytnio przy obrazkach, ale gdy pojawiał się tekst, to tak. Zaś część ludzi, którzy nieopatrznie usiedli w "złym" miejscu, laserowych wyświetlanek nie widziała w ogóle.
Podsumowując:
Jestem mocno rozczarowany wieczornym pokazem. Dużo lepszy i ciekawszy widziałem dwa lata temu w dwudziestopięciotysięcznym Wągrowcu w Wielkopolsce. Nie mam poczucia straconego czasu tylko z powodu miłego towarzystwa i krótkiego czasu trwania tej pomyłki. Szczerze odradzam pójście tam wieczorem. Dopóki nie zmienią programu pokazu, nie wrócę. Natomiast sama fontanna spełnia swoje zadanie w ciągu dnia. Ale widać, jak Warszawa jest w tym temacie zaniedbana - były tam tłumy z chyba całej Warszawy. Każda dzielnica powinna mieć po takiej fontannie.
H_Piotr.
PS. Taki sam tekst wrzucam na mój drugi blog - Fenomen Warszawy. Tu bardziej pasuje tematycznie, ale tam może dotrze do większej liczby czytelników. Bo ja naprawdę szczerze odradzam wybieranie się na ten pokaz.
środa, 29 czerwca 2011
OMEGA I LOCOMOTIV GT RAZEM - TYLKO TU - TŁUMACZENIE TEKSTÓW
Dawno mnie tu nie było, za co przepraszam, ale po prostu musiałem.
Jak już kiedyś wspomniałem, Gabor Presser i Anna Adamis, czyli ludzie piszący w Omedze muzykę i teksty w latach 1968-1970 (m.in. do "Dziewczyny o perłowych włosach", którą przetłumaczyłem TUTAJ) odeszli w 1970 i założyli zespół Locomotiv GT. Dzięki temu przez całe lata 70-te mieliśmy dwa świetne zespoły zamiast jednego :)
Dziś porównam dwie piosenki o miłości obu tych zespołów. Piosenkę "Nélküled" ("Bez Ciebie") Omegi z płyty "Omega 7 - Időrabló" z 1977 roku oraz piosenkę "Vallomás" ("Wyznanie") LGT z płyty "Bummm" z roku 1973. Tekst pierwszej z nich napisał Péter Sülyi, a drugiej Anna Adamis. Jak zwykle, tłumaczenia są moje własne, więc prawa do nich należą do mnie.
No to jazda!
Omega "Nélküled" ("Bez Ciebie")
Csillagok, ha fényüket vesztenék
Ha minden út elhagyná megunt helyét
Parttalan óceán volna az éjszakám
Amiben hozzád sosem érek
Száz nyitott kapuban állnék egymagam
Hol a hang, mely hív, hogy lépjek?
Ha minden út elhagyná megunt helyét
Parttalan óceán volna az éjszakám
Amiben hozzád sosem érek
Száz nyitott kapuban állnék egymagam
Hol a hang, mely hív, hogy lépjek?
Gwiazdy, gdyby one straciły swoje światło,
Gdyby każda droga znudzona swym miejscem, opuściła je.
Moje serce stałoby się bezkresnym oceanem,
W którym nie mógłbym Cię dosięgnąć.
Stałbym sam przed stu otwartymi bramami,
A skąd doszedłby głos zapraszający, abym wszedł?
Árnyamon árnyadat keresném.
Nélküled hűlt helyed, még szeretném
Várnék éveket, hogy megérintselek
Egyedül úgy fázik a lélek
Visszhang mely nem felel
Határ a semmivel, úgy élnék, várva téged
Bez Ciebie wciąż kochałbym wystygnięte po Tobie miejsce.
Czekałbym latami, by Ciebie dotknąć
Samotna dusza tak bardzo marznie,
Echo, które nie odpowiada
Graniczy z niczym, tak żyłbym czekając na Ciebie
Csillagok, ha fényüket vesztenék
Ha minden út elhagyná megunt helyét
Élnék nélküled, de nem tudnám minek
Amit adsz, nekem az az élet
Várnék éveket, hogy megérintselek
Nem elég csak megígérned
Gwiazdy, gdyby one straciły swoje światło,
Gdyby każda droga znudzona swym miejscem opuściła je.
Żyłbym bez Ciebie, ale sam nie wiedziałbym po co
Czekałbym latami, by Ciebie dotknąć
To, co mi dajesz, to życie
Nie wystarczy byś tylko przysięgła
---
Locomotiv GT "Vallomás" (Wyznanie")
Előbb lépnek el a hegyek,
Előbb szólnak rád a kövek,
Előbb megy vissza a folyó,
Mint téged elér egy szó.
Előbb téved el egy madár,
Mint még egyszer az, ki végre rád talált.
Előbb szólnak rád a kövek,
Előbb megy vissza a folyó,
Mint téged elér egy szó.
Előbb téved el egy madár,
Mint még egyszer az, ki végre rád talált.
Prędzej kamienie przemówią,
Prędzej góry zstąpią,
Prędzej rzeka zawróci,
Niż Ciebie dosięgnie słowo.
Prędzej ptak zmyli drogę,
Niż ten, kto w końcu Cię odnalazł
Az vagy nekem mint földnek az ég,
Az vagy nekem, mint égnek a kék,
Az vagy nekem, mint télnek a hó,
Az vagy nekem, mint csendnek a szó.
Jesteś dla mnie, niczym niebo dla ziemi,
Jesteś dla mnie, niczym błękit dla nieba,
Jesteś dla mnie, niczym śnieg dla zimy,
Jesteś dla mnie, niczym słowo dla ciszy.
Előbb fagynak meg a szavak,
Előbb csalhatod meg magad,
Előbb felejted el neved,
Mint elengedném két kezed,
Előbb ne lássam az eget,
Mint, hogy elfordítod tőlem léptedet.
Prędzej słowa zamarzną,
Prędzej mnie omamisz,
Prędzej zapomnisz swojego imienia,
Niż wypuszczę Twoje dłonie (z moich)
Niech już prędzej nie zobaczę nieba,
Jeślibyś miała odwrócić ode mnie swoje kroki
Az vagy nekem, mint földnek az ég,
Az vagy nekem, mint égnek a kék,
Az vagy nekem, mint télnek a hó,
Az vagy nekem, mint csendnek a szó
Jesteś dla mnie, niczym niebo dla ziemi,
Jesteś dla mnie, niczym błękit dla nieba,
Jesteś dla mnie, niczym śnieg dla zimy,
Jesteś dla mnie, niczym słowo dla ciszy.
---
Jak widać, oba zespoły mocno odpływały w swych tekstach od rzeczywistości w tamtych czasach (aczkolwiek nie są to ich szczytowe osiągnięcia w tym temacie). Pewnie z jednej strony wynikało to z klimatu tamtych czasów - spalili wtedy łącznie chyba parę kilogramów trawy - ale na pewno też z powodu kłopotów z cenzurą.
Czy chcecie, żebym następnym razem przetłumaczył dla Was tekst Omegi, którego cenzura nie puściła od 1972 roku aż do 1990 kiedy upadł gulaszowy komunizm?
H_Piotr.
czwartek, 28 kwietnia 2011
Polska Epopeja Kolejowa - odcinek nr 2392634
W długi weekend jadę do piastowskiego Wrocławia. Niestety niezbyt turystycznie, raczej służzbowo. Możzna powiedzieć, że będę siał tam ziarno sztuki wysokiej. Ale mniejsza o powód.
Jadę koleją.
Jak wszyscy wiemy, liczba spółek kolejowych w Polszcze wynosi już alef zero, to i o komunikację między nimi trudniej. Na nic sprawdzanie rozkładu dużo wcześniej, na nic powtórne sprawdzanie trochę wcześniej (bo wiedzieliśmy, że zmienia się on w kwietniu). Na nic znajomy pracujący w PLK (to ci od torów).
Wszystko na próżno. Dziś się dowiedzieliśmy, że właśnie owa PLK planowany remont torów między Częstochową, a Opolem zaczyna 27 kwietnia zamiast 4 maja.
Tak, tuż przed długim weekendem.
Więc pociąg, którym jedziemy, zamiast z Dworca Centralnego ruszyć o 7.00, rusza o 5.15. Dobranoc, idę spać, aby się wyspać na sobotę rano.
H_Piotr.
Jadę koleją.
Jak wszyscy wiemy, liczba spółek kolejowych w Polszcze wynosi już alef zero, to i o komunikację między nimi trudniej. Na nic sprawdzanie rozkładu dużo wcześniej, na nic powtórne sprawdzanie trochę wcześniej (bo wiedzieliśmy, że zmienia się on w kwietniu). Na nic znajomy pracujący w PLK (to ci od torów).
Wszystko na próżno. Dziś się dowiedzieliśmy, że właśnie owa PLK planowany remont torów między Częstochową, a Opolem zaczyna 27 kwietnia zamiast 4 maja.
Tak, tuż przed długim weekendem.
Więc pociąg, którym jedziemy, zamiast z Dworca Centralnego ruszyć o 7.00, rusza o 5.15. Dobranoc, idę spać, aby się wyspać na sobotę rano.
H_Piotr.
poniedziałek, 7 lutego 2011
OMEGA - AHOL A BOLDOGSÁGOT OSZTOTTÁK - TAM, GDZIE ROZDAWANO SZCZĘŚCIE
Dziś zaproponuję Wam mało znaną (a jedną z lepszych) piosenkę Omegi - najbardziej znanego wegierskiego zespołu rockowego.
Tytuł "Ahol a boldogságot osztották" znaczy "Tam, gdzie rozdawano szczęście". Oryginalny węgierski tekst i moje tłumaczenie poniżej:
Ahol a boldogságot osztották, nem álltam a sorba.
Tolongott a nagy tömeg, én még kicsi voltam,
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Nie stanąłem do kolejki tam, gdzie rozdawano szczęście,
Tłum się tłoczył, a ja jeszcze byłem mały,
Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwy.
Ahol a boldogsághoz vitt az út, kíváncsian álltam.
Félrelöktek, s nem hagyták azt sem, hogy meglássam,
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Stałem zaciekawiony tam, gdzie droga wiedzie do szczęścia. Odepchnęli mnie i nie pozwolili mi nawet spojrzeć.
Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwy.
Mikor a boldogság az árnyékát majdnem rám vetette,
Megkérdezte, ki vagyok, s nem jött közelebbre,
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Kiedy cień szczęścia prawie mnie ogarnął,
Zapytał, kim jestem i nie podszedł bliżej,
Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwy.
Mivel a boldogságnak ára van, nem vettem meg mégse.
Egy nap mondtam, s egymagam indultam el érte.
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Ponieważ była cena na szczęście, i tak go nie kupiłem.
Pewnego dnia powiedziałem i samotnie po nie wyruszyłem.
Ale mam nadzieję, że będę kiedyś szczęśliwy.
---
Tekst napisała Anna Adamis, muzykę Gábor Presser. Oboje w dwa lata później odeszli z Omegi, by założyć Locomotiv GT. Omega na tym nie straciła. Koniec końców lepiej mieć dwa dobre zespoły, niż jeden :)
H_Piotr.
Tytuł "Ahol a boldogságot osztották" znaczy "Tam, gdzie rozdawano szczęście". Oryginalny węgierski tekst i moje tłumaczenie poniżej:
Ahol a boldogságot osztották, nem álltam a sorba.
Tolongott a nagy tömeg, én még kicsi voltam,
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Nie stanąłem do kolejki tam, gdzie rozdawano szczęście,
Tłum się tłoczył, a ja jeszcze byłem mały,
Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwy.
Ahol a boldogsághoz vitt az út, kíváncsian álltam.
Félrelöktek, s nem hagyták azt sem, hogy meglássam,
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Stałem zaciekawiony tam, gdzie droga wiedzie do szczęścia. Odepchnęli mnie i nie pozwolili mi nawet spojrzeć.
Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwy.
Mikor a boldogság az árnyékát majdnem rám vetette,
Megkérdezte, ki vagyok, s nem jött közelebbre,
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Kiedy cień szczęścia prawie mnie ogarnął,
Zapytał, kim jestem i nie podszedł bliżej,
Ale mam nadzieję, że kiedyś będę szczęśliwy.
Mivel a boldogságnak ára van, nem vettem meg mégse.
Egy nap mondtam, s egymagam indultam el érte.
De remélem, hogy szerencsés leszek.
Ponieważ była cena na szczęście, i tak go nie kupiłem.
Pewnego dnia powiedziałem i samotnie po nie wyruszyłem.
Ale mam nadzieję, że będę kiedyś szczęśliwy.
---
Tekst napisała Anna Adamis, muzykę Gábor Presser. Oboje w dwa lata później odeszli z Omegi, by założyć Locomotiv GT. Omega na tym nie straciła. Koniec końców lepiej mieć dwa dobre zespoły, niż jeden :)
H_Piotr.
środa, 10 listopada 2010
ZTM WPROWADZA ZMIANY W KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ...
... nie, to nie nowość. Ale tym razem chodzi o zmiany dnia 11 listopada związane z biegami, marszami, marszobiegami, skokami przez płotki, składaniem wieńców, mówieniem przemów, śpiewaniem pieśni, klaskaniem i ogólnie - radowaniem się, ze to juz 92 lata minęły, jakeśmy wygonili Niemców z Warszawy*.
Róznorakie juz bywały objazdy tramwajowe w Warszawie - były juz trasy w kształcie litery "U" ("piętnastka" z Huty na Piaski przez Mickiewicza, Stawki, Broniewskiego), były juz trasy rozdzielone na dwie części, jak dzdzownica na podwórku (nie pamiętam w tej chwili, która linia, ale na pewno coś takiego było), były trasy w kształcie łamanych zamkniętych wzajemnie się dopełniających (33 zgodnie z ruchem wskazówek zegara, 35 przeciwnie do wskazówek albo na odwrót).
Były juz objazdy, objazdy objazdów, a nawet pewnie i objazdy objazdów objazdów, ale TEGO jeszcze nie grali:
Jutro szesnastka będzie robiła ósemki.
Nie, nie będą to tańce na lodzie ani tym bardziej rozmnazanie gatunkowe stopiątek z trzynastkami.
Trasa szesnastki będzie wiodła z pętli Ratuszowa-ZOO przez Jagiellońską, most Gdański, Słomińskiego, Międzyparkową, Andersa, Marszałkowską, Puławską, Woronicza, Wołoską, Boboli, Rakowiecką, Aleje Niepodległości, Chałubińskiego, Aleję Jana Pawla II, Aleję Solidarności, most Sląsko-Dąbrowski, Aleję Solidarności, Targową, Ratuszową do pętli.
Ósemki, piruety i telemark.
Chyba się przejadę, by pozwiedzać Warszawę z okien tramwaju.
H_Piotr.
* - warto wiedzieć, ze chociaz przez 100 lat w Warszawie stacjonowały wojska rosyjskie, to w 1918 wygoniliśmy Niemców
Róznorakie juz bywały objazdy tramwajowe w Warszawie - były juz trasy w kształcie litery "U" ("piętnastka" z Huty na Piaski przez Mickiewicza, Stawki, Broniewskiego), były juz trasy rozdzielone na dwie części, jak dzdzownica na podwórku (nie pamiętam w tej chwili, która linia, ale na pewno coś takiego było), były trasy w kształcie łamanych zamkniętych wzajemnie się dopełniających (33 zgodnie z ruchem wskazówek zegara, 35 przeciwnie do wskazówek albo na odwrót).
Były juz objazdy, objazdy objazdów, a nawet pewnie i objazdy objazdów objazdów, ale TEGO jeszcze nie grali:
Jutro szesnastka będzie robiła ósemki.
Nie, nie będą to tańce na lodzie ani tym bardziej rozmnazanie gatunkowe stopiątek z trzynastkami.
Trasa szesnastki będzie wiodła z pętli Ratuszowa-ZOO przez Jagiellońską, most Gdański, Słomińskiego, Międzyparkową, Andersa, Marszałkowską, Puławską, Woronicza, Wołoską, Boboli, Rakowiecką, Aleje Niepodległości, Chałubińskiego, Aleję Jana Pawla II, Aleję Solidarności, most Sląsko-Dąbrowski, Aleję Solidarności, Targową, Ratuszową do pętli.
Ósemki, piruety i telemark.
Chyba się przejadę, by pozwiedzać Warszawę z okien tramwaju.
H_Piotr.
* - warto wiedzieć, ze chociaz przez 100 lat w Warszawie stacjonowały wojska rosyjskie, to w 1918 wygoniliśmy Niemców
piątek, 22 października 2010
OMEGA - GYÖNGYHAJÚ LÁNY, TŁUMACZENIE
Dziś specjalnie dla Was kolejne tłumaczenie mojego autorstwa. Niezapomniana piosenka "Dziewczyna o perłowych włosach" Omegi.
Tytułem wstępu. Moze się kiedyś zastanawialiście, jak dziwnym językiem musi być węgierski, skoro tytuł, który w oryginale składa się z dwóch słów, u nas składa się z czterech? To prostsze, nizby się wydawało: Gyöngyhajú lány = Perlistowłosa dziewczyna
O, i juz jedna zagadka rozwiązana.
Drugą jest pewnie dziwne wrazenie, ze jedyne, co rozumiemy ze śpiewu wokalisty, to "kiszki elefant". I tu przeczucie nas (połowicznie) nie zawiodło. Co prawda Janos Kobor nie śpiewa o kiszkach, ale o słoniu jak najbardziej.
No to jazda:
Egyszer a nap
Úgy elfáradt,
Elaludt mély,
Zöld tó ölén,
Az embereknek
Fájt a sötét,
Ô megsajnált,
Eljött közénk
Pewnego razu słońce
tak się zmęczyło,
że zasnęło w toni* głębokiego,
zielonego jeziora.
Ludzi bolała
ta ciemność.
Ona pożałowała
i przyszła pomiędzy nas.
Igen, jött egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Így lett a föld, az ég
Zöld meg kék, mint rég,
Igen, jött egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán...
Lá, lá...
Tak, przyszła dzewczyna o perłowych włosach,
śniłem, czy może to było naprawdę,
oto, jak dawniej, niebo stało się niebieskie,
a ziemia zielona,
Tak, przyszła dziewczyna o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
la, la...
A hajnal kelt,
Õ hazament,
Kék hegy mögé,
Virág közé,
Kis kék elefánt
Mesét mesélt,
Szép gyöngyhaján
Alszik a fény.
Wstał świt,
ona poszła do domu
za niebieską górę
pomiędzy kwiaty
Mały niebieski słoń
opowiada bajkę
a światło pięknie śpi
na perlistowłoso
Igen, él egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Gyöngyhaj azóta rég
Mély tengerbe ért,
Igen, él egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán...
Tak, istnieje dziewczyna o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
perłowe włosy od wtedy
sięgają wgłąb morza
Tak, istnieje dziewczyna o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
Mikor nagyon
Egyedül vagy,
Lehull hozzád
Egy kis csillag,
Hófehér gyöngyök
Vezessenek,
Mint jó vándort
Fehér kövek
Kiedy jesteś
bardzo samotny
spadnie dla ciebie
gwiazdka
niech śnieżnobiałe perły
prowadzą Cię,
jak dobrego wędrowca
białe kamienie
Igen, ébredj, gyöngyhajú lány
Álmodtam, vagy igaz talán
Ránk vár gyöngye mögött
Ég és föld között
Tak, obudź się dziewczyno o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
czeka na nas za swoimi perłami
między niebem, a ziemią.
Igen, hív, egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Rám vár gyöngye mögött,
Ég és föld között,
Igen, hív, egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán...
Tak, dziewczyna o perłowych włosach wzywa
śniłem, czy może to było naprawdę,
czeka na mnie za swoimi perłami,
między niebem, a ziemią
Jest takie powiedzenie, ze tłumaczenie jest jak kobieta - albo piękne albo wierne. Mam wrazenie, ze moje tłumaczenie nie jest ani piekne ani wierne. Ale za to moje. Przed wykonaniem go nie podpatrywałem zadnych, ale to zadnych tłumaczeń na polski ani na angielski.
I mały konkursik: Co poeta miał na myśli?
H_Piotr.
Tytułem wstępu. Moze się kiedyś zastanawialiście, jak dziwnym językiem musi być węgierski, skoro tytuł, który w oryginale składa się z dwóch słów, u nas składa się z czterech? To prostsze, nizby się wydawało: Gyöngyhajú lány = Perlistowłosa dziewczyna
O, i juz jedna zagadka rozwiązana.
Drugą jest pewnie dziwne wrazenie, ze jedyne, co rozumiemy ze śpiewu wokalisty, to "kiszki elefant". I tu przeczucie nas (połowicznie) nie zawiodło. Co prawda Janos Kobor nie śpiewa o kiszkach, ale o słoniu jak najbardziej.
No to jazda:
Egyszer a nap
Úgy elfáradt,
Elaludt mély,
Zöld tó ölén,
Az embereknek
Fájt a sötét,
Ô megsajnált,
Eljött közénk
Pewnego razu słońce
tak się zmęczyło,
że zasnęło w toni* głębokiego,
zielonego jeziora.
Ludzi bolała
ta ciemność.
Ona pożałowała
i przyszła pomiędzy nas.
Igen, jött egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Így lett a föld, az ég
Zöld meg kék, mint rég,
Igen, jött egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán...
Lá, lá...
Tak, przyszła dzewczyna o perłowych włosach,
śniłem, czy może to było naprawdę,
oto, jak dawniej, niebo stało się niebieskie,
a ziemia zielona,
Tak, przyszła dziewczyna o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
la, la...
A hajnal kelt,
Õ hazament,
Kék hegy mögé,
Virág közé,
Kis kék elefánt
Mesét mesélt,
Szép gyöngyhaján
Alszik a fény.
Wstał świt,
ona poszła do domu
za niebieską górę
pomiędzy kwiaty
Mały niebieski słoń
opowiada bajkę
a światło pięknie śpi
na perlistowłoso
Igen, él egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Gyöngyhaj azóta rég
Mély tengerbe ért,
Igen, él egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán...
Tak, istnieje dziewczyna o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
perłowe włosy od wtedy
sięgają wgłąb morza
Tak, istnieje dziewczyna o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
Mikor nagyon
Egyedül vagy,
Lehull hozzád
Egy kis csillag,
Hófehér gyöngyök
Vezessenek,
Mint jó vándort
Fehér kövek
Kiedy jesteś
bardzo samotny
spadnie dla ciebie
gwiazdka
niech śnieżnobiałe perły
prowadzą Cię,
jak dobrego wędrowca
białe kamienie
Igen, ébredj, gyöngyhajú lány
Álmodtam, vagy igaz talán
Ránk vár gyöngye mögött
Ég és föld között
Tak, obudź się dziewczyno o perłowych włosach
śniłem, czy może to było naprawdę,
czeka na nas za swoimi perłami
między niebem, a ziemią.
Igen, hív, egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán,
Rám vár gyöngye mögött,
Ég és föld között,
Igen, hív, egy gyöngyhajú lány,
Álmodtam, vagy igaz talán...
Tak, dziewczyna o perłowych włosach wzywa
śniłem, czy może to było naprawdę,
czeka na mnie za swoimi perłami,
między niebem, a ziemią
Tak, dziewczyna o perłowych włosach wzywa
śniłem, czy może to było naprawdę,
* - dosłownie "na łonie", ale chyba "w toni" ładniej brzmi
Jest takie powiedzenie, ze tłumaczenie jest jak kobieta - albo piękne albo wierne. Mam wrazenie, ze moje tłumaczenie nie jest ani piekne ani wierne. Ale za to moje. Przed wykonaniem go nie podpatrywałem zadnych, ale to zadnych tłumaczeń na polski ani na angielski.
I mały konkursik: Co poeta miał na myśli?
H_Piotr.
poniedziałek, 20 września 2010
ADHD
"Nierozpoznane ADHD zmniejsza szanse Twojego dziecka, by jego życie potoczyło się tak, jak tego pragniesz" głosi miła pani w filmiku będącym częścią kampanii społecznej.
Pomijam wszelkie kontrowersje dotyczące istnienia ADHD, czy jest to mit, ale...
czemu, do diaska, życie Twojego dziecka ma się potoczyć tak, jak Ty tego pragniesz?! Chyba powinno się potoczyć tak, jak ono tego pragnie. Czyż nie?
Domyślam się, o co chodziło ludziom wymyślającym ten tekst (co autor miał na myśli), ale chyba nie wyszło im to, co zamierzali.
H_Piotr.
Pomijam wszelkie kontrowersje dotyczące istnienia ADHD, czy jest to mit, ale...
czemu, do diaska, życie Twojego dziecka ma się potoczyć tak, jak Ty tego pragniesz?! Chyba powinno się potoczyć tak, jak ono tego pragnie. Czyż nie?
Domyślam się, o co chodziło ludziom wymyślającym ten tekst (co autor miał na myśli), ale chyba nie wyszło im to, co zamierzali.
H_Piotr.
środa, 8 września 2010
LOCOMOTIV GT - ÉS JÖTT A DOKTOR, TŁUMACZENIE
Witam, dzisiejszym postem zacznę serię tłumaczeń węgierskich piosenek na "nasze". Na pierwszy ogień piosenka zespołu Locomotiv GT pod tytułem "És jött a doktor" z albumu "Bumm" z 1975 roku. Jedna z moich ulubionych piosenek tego zespołu i w ogóle.
1. És jött a doktor,
és azt mondta, hogy nagyon beteg vagyok.
Vigyázz magadra! - szólt a nővér,
És belémtöltött néhány csepp Fagifort.
De nekem nem kell, nekem
de nem kell gyógyszer,Adjon valami mást:
R. : A zene, a zene, a zene, a zene, a zene, a zene kell! :
2. És jött a doktor,
és azt mondta, hogy ép testben épp hogy élek,
És szólt a nővér: - Dobja el azt a ronda cigarettavéget!
: Felírtak mindent, hogy naponta szedjem, :
: Egyszer-kétszer-háromszor-négyszer, :
Egyszer-kétszer-háromszor-négyszer.
R.
3. És jött a doktor,
és azt mondta, hogy gyógyultan távozhatom,
És jött a nővér, ó nagyon szép volt,
és azt mondta, hogy holnap táncolhatok,
de nekem más kell:
R.
1. I przyszedł doktor,
i orzekł, że jestem ciężko chory
Uważaj na siebie! - powiedziała pielęgniarka
zakraplając mi Fagifor*
Ale mi nie trzeba, nie trzeba mi,
nie trzeba mi lekarstw, dajcie mi coś innego.
R. Trzeba mi muzyki, muzyki, muzyki.
2. I przyszedł doktor
i powiedział, że z badań wynika, że żyję,
a siostra rzekła: Wyrzuć tego okropnego kiepa!
Zapisał mi tyle tego, bym brał to codziennie
Raz - dwa razy - trzy razy - cztery razy dziennie
R. Trzeba mi muzyki, muzyki, muzyki.
3. I przyszedł doktor
i orzekł, że już jestem zdrów i mogę się wypisać
i przyszła pielęgniarka, oj była piękna
i szepnęła, że jutro możemy potańczyć,
ale mi trzeba czego innego.
R. Trzeba mi muzyki, muzyki, muzyki.
* - takie lekarstwo
Prawa autorskie do tłumaczenia należą do mnie - Hrabiego_Piotra.
1. És jött a doktor,
és azt mondta, hogy nagyon beteg vagyok.
Vigyázz magadra! - szólt a nővér,
És belémtöltött néhány csepp Fagifort.
De nekem nem kell, nekem
de nem kell gyógyszer,Adjon valami mást:
R. : A zene, a zene, a zene, a zene, a zene, a zene kell! :
2. És jött a doktor,
és azt mondta, hogy ép testben épp hogy élek,
És szólt a nővér: - Dobja el azt a ronda cigarettavéget!
: Felírtak mindent, hogy naponta szedjem, :
: Egyszer-kétszer-háromszor-négyszer, :
Egyszer-kétszer-háromszor-négyszer.
R.
3. És jött a doktor,
és azt mondta, hogy gyógyultan távozhatom,
És jött a nővér, ó nagyon szép volt,
és azt mondta, hogy holnap táncolhatok,
de nekem más kell:
R.
1. I przyszedł doktor,
i orzekł, że jestem ciężko chory
Uważaj na siebie! - powiedziała pielęgniarka
zakraplając mi Fagifor*
Ale mi nie trzeba, nie trzeba mi,
nie trzeba mi lekarstw, dajcie mi coś innego.
R. Trzeba mi muzyki, muzyki, muzyki.
2. I przyszedł doktor
i powiedział, że z badań wynika, że żyję,
a siostra rzekła: Wyrzuć tego okropnego kiepa!
Zapisał mi tyle tego, bym brał to codziennie
Raz - dwa razy - trzy razy - cztery razy dziennie
R. Trzeba mi muzyki, muzyki, muzyki.
3. I przyszedł doktor
i orzekł, że już jestem zdrów i mogę się wypisać
i przyszła pielęgniarka, oj była piękna
i szepnęła, że jutro możemy potańczyć,
ale mi trzeba czego innego.
R. Trzeba mi muzyki, muzyki, muzyki.
* - takie lekarstwo
Prawa autorskie do tłumaczenia należą do mnie - Hrabiego_Piotra.
czwartek, 26 sierpnia 2010
ZADZWONIŁ DO MNIE...
Dziś zadzwonił do mnie domofonem broker komunikacyjny (kliknij, by zobaczyć, kto zacz). Nie wpuściłem.
Dobrze zrobiłem?
H_Piotr.
Dobrze zrobiłem?
H_Piotr.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
