Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawizm. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawizm. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 października 2012

BYDGOSZCZ, GRÓD NAD BRDĄ - CZ. 4, EXPLOSEUM

Po miesiącu wracamy do Bydgoszczy. Konkretnie do Exploseum (przeczytaj wpierw o nim).

Najpierw jedziemy autobusem miejskim ze Śródmieścia na kraniec miasta, następnie niecały kilometr przez las idziemy na piechotę, aż z parkingu zabiera naszą grupkę szczęśliwców poniemiecka marszrutka. Jedziemy przez las... i jedziemy... i jedziemy... Droga się wije, mijamy jakieś opustoszałe baraki, aż dojeżdżamy do budynku, u którego wejścia wita nas przewodnik po tym dziwnym terenie.


Dzisiejszy wpis sponsorują literki DAG.
Styl architektoniczny jaki nam dziś towarzyszy to wojenne Art Déco i wojenny funkcjonalizm.
Znajdujemy się w podbydgoskim lesie, w którym w czasie II Wojny Światowej Niemcy uruchomili fabrykę materiałów wybuchowych DAG. Firma została założona (długo przed II WŚ) przez Alfreda Nobla - wynalazcę dynamitu. Wchodzimy do tunelu:
Po długim krążeniu podziemnymi korytarzami dochodzimy do sali poświęconej przedwojennej historii firmy. "A może to miejsce czeka właśnie na Ciebie"?
Kolejne pomieszczenia to dawne sale fabryczne nitrogliceryny.
To jest właśnie wzmiankowany wyżej funkcjonalizm wojenny.
Kształt architektoniczny w najdrobniejszym detalu jest dostosowany do funkcji. A funkcją było produkowania wnętrza do niemieckich pocisków - tych dużych i małych.
Ważne było też możliwie szybkie doprowadzenie wnętrza do stanu używalności po ewentualnym wybuchu przy pracy. Załoga zginęłaby - wymieniono by ją na nową. Ważne, aby linia produkcyjna wznowiła działalność jak najszybciej.
Dalsza część ekspozycji. Dotyczy wojny w ogóle.
Bardzo dobrze zobrazowana skala przemocy XX wieku.


O dziwo, niedaleko za obiema Wojnami Światowymi plasują się wojny Dżyngis-Chana. Swoją drogą, jak obliczono liczbę ofiar sprzed 800 lat?
Zawsze znajdzie się jakiś warszawizm:
Jest też wystawa dotycząca broni z różnych lat. To była moim zdaniem najsłabsza część zwiedzania. Może nie tyle najsłabsza, co od czapy:
No, ale po wyjrzeniu przez okno okazuje się, że jesteśmy całkiem wysoko ponad terenem. To dzięki zróżnicowaniu terenu:
Po wyjściu z budynku, przed wejściem do kolejnego tunelu:
Tak, po tych schodach musieliśmy wejść:


Widok przez okno z kolejnej betonowej budowli:
"Byłyby tu niezłe lofty"


Wchodzimy do kolejnego budynku z ostatnią częścią wystawy - o powojennych losach tego terenu - czyli obecnych zakładach Zachem:
Nieco radzieckiej propagandy. Ciekawe, że ci (prawdopodobnie) białoruscy chłopi wyglądają wypisz-wymaluj jak Bolesław Chrobry:
Po wyjściu z budynku ostatni rzut oka wstecz. Tameśmy byli:
Rampa załadunkowo-rozładunkowa:
Koniec zwiedzania. Wsiadamy do busika, który zawiezie nas z powrotem do cywilizacji.

Wystawa jest dużo większa i bardzo ciekawa - nie chciałem zdradzać zdjęciami reszty :) Wizytę w Exploseum polecam każdemu, kto interesuje się historią (szczególnie wojenną) i/lub bronią i/lub architekturą (szczególnie lat 30-tych) i/lub Bydgoszczą. Warto nawet zrobić oddzielną wycieczkę, nawet przy okazji wizyty w Toruniu!

Plusy:
- grupy są max. 20-osobowe, więc nie ma tłumów jak w CN Kopernik.
- ma się poczucie bycia poza światem rzeczywistym.

Minusy:
- marszrutnoje taksi to marszrutnoje taksi - osoby wyższe od przeciętnej, o ile nie uda im się usiąść, jadą dziesięć minut ze zgiętymi karkami.
- mało mi!

H_Piotr.

PS. Kredko - dzięki za zorganizowanie biletów w ostatniej chwili :)

poniedziałek, 13 sierpnia 2012

BIAŁOGARD - MIASTO NIEMENA I KWAŚNIEWSKIEGO

Jakoś tak się złożyło, że w tym roku podróżowałem po Polsce północno-lekko zachodniej.

Odwiedziłem małe miasteczko Białogard koło Koszalina. Kiedy wysiadłem z pociągu rozpadał się deszcz, który skończył padać ok. 15 minut przed odjazdem mojego pociągu powrotnego, stąd zdjęcia nie emanują jakąś wesołością. Mimo wszystko, miasto warte odwiedzenia.

Na szczytowej ścianie przy jednej z przecznic ulicy Dworcowej widnieje gigantyczne graffiti przedstawiające Czesława Niemena. Czemu jego? Bo tu mieszkał z rodziną po przeprowadzce z rodzinnych Starych Wasiliszek zajętych przez ZSRR.


Rzut oka na białogardzki dworzec - Białogard jest ważnym węzłem kolejowym, co ma odzwierciedlenie w rozmiarze dworca.
Po obu stronach ulicy Dworcowej międzywojenne budynki kolejarskie. Modernistyczne.



Zapuszczamy żurawia w inną z przecznic:
A to już gmach urzędu miasta przy ul. 1 Maja.
Z 1 Maja skręcamy w ul. Wojska Polskiego i mijamy neogotycką pocztę. A deszcz pada coraz mocniej:
Białogardzka Wenecja, czyli fragmencik dawnej fosy staromiejskiej. Z tyłu budynek, który idealnie nadawałby się na lofty:
Komenda Policji mieści się w budynku, który wygląda niczym miniaturka wrocławskiego domu handlowego Renoma:
Bardzo malownicze fragmenty murów obronnych oplecione późniejszymi oficynami kamienic. Czy tak wyglądały tyły ul. Podwale w Warszawie przed 1939 rokiem?
No, w końcu dotarliśmy na rynek (oficjalnie Placem Wolności zwany). Zanim odwiedziłem Białogard, był to jedyny widoczek, jaki kojarzyłem z tego miasta.
W najbogatszej, największej kamienicy na rynku mieści się... urząd powiatowy, a w jej parterze... bank.
Wieża im chyba kiedyś runęła, a dosztukowana część nie bardzo pasuje do starszego ułamka:
Przetrwały oryginalne drzwi z napisami po niemiecku:
Jedna z uliczek urokliwego starego miasta:
A to już poza starówką, znów ul. Wojska Polskiego róg 1 Maja, samo centrum Białogardu:
Jeszcze jeden zapuszczony żuraw:
"Pomalujmy budynek w kolorki, to przynajmniej będzie weselej" - otóż nie będzie:
Tak mi się jakoś skojarzyło z hasłem HGW "Zakochaj się w Warszawie":
Na początku wspomniałem, że Białogard jest miastem Kwaśniewskiego, widać to po budynku Muzeum Okręgowego:

H_Piotr.