Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dolny Śląsk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 20 czerwca 2013

LXVIII AKCJA GTWB - "OKNO" (Uwaga! Mimo braku Jasona, wpis tylko dla ludzi o mocnych nerwach)

Takie okna z kolorowymi małymi szybkami (najczęściej w kościele) nazywają się "witraże". Pisze się przez "samo żet".
W odwiecznie piastowskim Wrocławiu obrodziło w nowoczesne w formie witraże.

Kościół parafii MB Królowej Pokoju przy ul. Ojców Oblatów, osiedle Popowice:
 Kościół parafii MB Nieustającej Pomocy przy ul. Szkockiej, osiedle Muchobór Mały:


Zawiózłbym im parę cegieł...

H_Piotr.

czwartek, 24 stycznia 2013

BYCZYNA - 425-LECIE BITWY POD BYCZYNĄ

Byczyna to małe, senne miasteczko, które odwiedziłem podczas urlopu na Dolnym Śląsku. Byczyna znajduje się na samym skraju województwa opolskiego, tuż nad granicą z województwem łódzkim, niedaleko granic z województwami dolnośląskim i śląskim. Jednym słowem, pogranicze pełna gębą, bo przecież mniej więcej tak, jak obecna granica województw opolskiego i łódzkiego przechodziła granica Polski od 1356, kiedy to król Kazimierz Wielki wymienił się z królem czeskim Karolem IV oddając tę okolicę w zamian za księstwo płockie. Byczyna przez następne niemal 600 lat była poza Polską, ale tuż za granicą.  W 1910 Polacy stanowili 10% mieszkańców. Dzięki temu, że leży nieco na uboczy, walec historii XX wieku przejechał obok, a nie po niej.
 
Byczyna ulica dom uliczka Pitschen
Mimo, że była wzmiankowane już w 1228 roku i jest jednym z najstarszych miast na Śląsku, to nigdy nie rozrosła się i właściwie to nadal mieści się w obrębie średniowiecznych murów obronnych.
 
Byczyna z lotu ptaka Pitschen
Rynek z ratuszem i wieżą barokowego kościoła katolickiego p.w. św. Trójcy:
Byczyna rynek ratusz Pitschen
Byczyna rynek Pitschen
Mury obronne, wieża ratusza i wieża kościoła katolickiego:
Do tego dochodzi zachowana średniowieczna brama wieżowa:
A to jego wnętrze:
Byczyna kościół św. Trójcy Pitschen
Byczyna mury obronne brama Pitschen
A tu najstarszy zabytek Byczyny - gotycko-neogotycki kościół ewangelicko-augsburski:
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
W czasie reformacji ewangelicy przejęli od katolików kościół i dopiero ok. 100 lat później katolicy zbudowali sobie nowy, św. Trójcy (z wcześniejszych zdjęć).
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
Co ciekawe, kościół wciąż funkcjonuje, czyli zapewne nie nastąpiła pełna wymiana mieszkańców po 1945, być może część z zamieszkałych tu autochtonicznych Polaków była ewangelikami?
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
Zresztą, jak się poczyta nazwiska mieszkańców zmarłych podczas II Wojny Światowej (można kliknąć - powiększy się):
No, ale na chwilę odpoczywamy od dawnej historii i przyglądamy się świadkowi historii nowszej:
Przy okazji przyglądamy się, jak "świetnie" jest zaparkowany :)
OK, wracamy do historii dawnej - Byczyna raz znalazła się na ustach całej Europy. Po śmierci króla Stefana Batorego i podwójnej elekcji na Woli królewicza szwedzkiego Zygmunta Wazy oraz cesarzowicza austriackiego Maksymiliana Habsburga rozgorzała wojna o sukcesję polską. Wojna nie trwała zbyt długo - właściwie ograniczyła się do oblężenia Krakowa przez siły zwolenników Habsburga od 14 października do 29 listopada 1587 oraz bitwy pod Byczyną, która miała miejsce równo 425 lat temu - 24 stycznia 1588 roku. Zwolennicy Wazy z hetmanem Janem Zamoyskim na czele wygrali. Wojna i bitwa może są mało znane w historii polskiej, ale miały wielki wpływ na dalsze losy Rzeczypospolitej - gdyby wygrał był Habsburg to nie byłoby tragicznego w skutkach Potopu. Dla zainteresowanych szczegółami bitwy oraz rozszyfrowaniem przyprószonych tabliczek informacyjnych - można kliknąć, będą większe:
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen

H_Piotr.

PS. Bardzo miło sobie wspominam wizytę w Byczynie, bo niemal każdy napotkany przechodzień się do nas uśmiechał , zagadywał "czy już widzieliśmy to, tamto", "że warto jeszcze pójść tu i tam", a potem jeszcze w restauracji, która miała coś z Zamoyskim w nazwie zjedliśmy pyszną pizzę.

piątek, 20 maja 2011

XLIII AKCJA GTWB - "WODA" - TRÓJSTYK GRANIC PL / CZ / DE

Podczas zeszłoroczych wojaży po Dolnym Śląsku nie moglem sobie odmówić przyjemności zajrzenia na trójstyk granic Polsko-Czeskiej, Polsko-Niemieckiej i Czesko-Niemieckiej.
Znajduje się on w województwie dolnośląskim, ale na historycznych Łużycach. Najblizszymi miastami w kazdym z państw sa właśnie wymienione na tabliczce Bogatynia, Hradek nad Nisou (Gródek nad Nysą) oraz Zittau (Żytawa).

Tu zdjęcie zrobione z Republiki Czeskiej w stronę Rzeczypospolitej Polskiej i Republiki Federalnej Niemiec.
Moi przyjaciele na mostku łączącym Czechy i Polskę.



Z powodu braku trzeciej ławeczki śmialiśmy się, że Vaclav Klaus jako eurosceptyk obraził się i swoją zabrał.



Most przez Nysę Łużycką między Polską, a Niemcami nie działa. Ponoć ze względu na stan techniczny, ale kto ich tam wie ;)



Epilog: Cztery dni później powódź, która przeszła przez te tereny, zniszczyła wiele zabytkowych łużyckich drewnianych domów o konstrukcji przysłopowej.


H_Piotr.

czwartek, 28 kwietnia 2011

Polska Epopeja Kolejowa - odcinek nr 2392634

W długi weekend jadę do piastowskiego Wrocławia. Niestety niezbyt turystycznie, raczej służzbowo. Możzna powiedzieć, że będę siał tam ziarno sztuki wysokiej. Ale mniejsza o powód.

Jadę koleją.

Jak wszyscy wiemy, liczba spółek kolejowych w Polszcze wynosi już alef zero, to i o komunikację między nimi trudniej. Na nic sprawdzanie rozkładu dużo wcześniej, na nic powtórne sprawdzanie trochę wcześniej (bo wiedzieliśmy, że zmienia się on w kwietniu). Na nic znajomy pracujący w PLK (to ci od torów).

Wszystko na próżno. Dziś się dowiedzieliśmy, że właśnie owa PLK planowany remont torów między Częstochową, a Opolem zaczyna 27 kwietnia zamiast 4 maja.

Tak, tuż przed długim weekendem.

Więc pociąg, którym jedziemy, zamiast z Dworca Centralnego ruszyć o 7.00, rusza o 5.15. Dobranoc, idę spać, aby się wyspać na sobotę rano.
H_Piotr.

piątek, 21 stycznia 2011

L jak Lubiąż - XXXIX akcja GTWB - Straszne, dziwne, opuszczone miejsca

Tematem dzisiejszego wpisu jest klasztor pocysterski w Lubiążu na Dolnym Śląsku. Miało być miejsce straszne, dziwne i opuszczone, to jest. Klikamy w zdjęcie!
Budynek poklasztorny jest w półruinie od 1945 roku, z tym że klasztorem przestał być już w 1810 roku - wtedy dobra przejęło państwo pruskie.
Do strasznych, dziwnych i opuszczonych korytarzy wkradła się sztuka współczesna - "Mam prawo wiedzieć... czemu stropy są tak nisko. Jak dla mnie zdecydowanie za nisko! Bo cystersi to hobbity."
Rozumiecie? Ja też nie - więc to sztuka współczesna. Z ogromnego kompleksu zabudowań (co będzie widać na późniejszych zdjęciach) zachowały się/odrestaurowane zostały tylko dwie duże sale - jadalnia i sala opata, oraz sztukaterie na sufitach kilku mniejszych sal, jak ta:
Jadalnia cystersów odrestaurowana kilka lat temu. Wolę nie wiedzieć jak wyglądała przed renowacją. Trzeba przyznać, że cystersi nie żyli w ubóstwie.
Teraz przez dziedziniec przechodzimy do byłego kościoła klasztornego. Ups, podczas wykonywania tego zdjęcia wystąpiły "obiektywne" trudności :)
Kościół jest na zrębie jeszcze gotyckim.
Z boku dostawiono Domek Loretański - podobny stoi na Pradze (tak, warszawskiej Pradze), zbudowany za czasów Władysława IV, w połowie XVII wieku, stanowi obecnie wewnętrzną część kościoła Matki Boskiej Loretańskiej i jest najstarszym zabytkiem prawobrzeżnej Warszawy (Tarchomina nie liczę :) To jest pierwszy element wspólny lubiąskiego klasztoru z Warszawą.
Wnętrze byłego kościoła zionie pustką. Gdzie jest obraz, który był w tej ramie? Nie wiem. Wiem za to, kto go namalował - Michael Willmann.
Wszystkie obrazy, które wisiały do 1945 w lubiąskim kościele namalował Willmann.
Zostały one tuż po wojnie wywiezione i zabezpieczone przez dyrektora Muzeum Narodowego, prof. Stanisława Lorentza (tego, który przez całą wojnę ratował wyposażenie Zamku Królewskiego, a potem przez 25 lat domagał się jego odbudowy).
Obecnie większość z tych wielkich dzieł (i rozmiarami i kunsztem) wisi w warszawskich kościołach - jeśli są chętni, z chęcią wprowadzę w temat osobiście :)

Kościół nie miał szczęścia. Jeszcze w 1944 Niemcy wywieźli stalle (te ładne drewniane siedziska dla zakonników) - nie wiadomo, gdzie one są.
Jak głosi stare chińskie przysłowie "Głupich nie sieją - sami się rodzą":
"Byłam tu na rajdzie z koleżanką 16 V 71
Rościsławice
Jola T.
Grażyna B."
No, ale cystersi nie samą modlitwą w kościele żyli (i nie samym chebem w jadalni). Czas wejść do sali książęcej opata lubiąskiego - największej i najbardziej ozdobnej sali klasztoru.
Wejścia pilnują dwaj półnadzy murzyni - może być ciekawie :)

Sala olśniewa!
Tu wszystko jest naj - nawet plafon na suficie.
W sali nie ma żadnych religijnych symboli - kto by sobie zaprzątał tym głowę w czasie zabawy?
Są za to posągi królów i książąt zaprzyjaźnionych z opatami i zasłuzonych dla rozbudowy klasztoru.
Śląski barok w pełnej krasie!
Barokowe złudzenie optyczne - obraz "wychodzi" z ram. Taki sam zabieg zastosowano również w warszawskim kościele oo. bernardynów na Czerniakowie, z tym że tam z ramy wystaje nie noga, lecz trąba słonia symbolizującego Afrykę.
Jeszcze raz całokształt:
I wychodzimy. Tak naprawdę zwiedziliśmy może 10% całości. Za to możemy obejść dookoła caluteński klasztor, co oczywiście uczynimy.
Brama wejściowa da turystów:
Skrzydło klasztorne w słońcu. Pogoda była bardzo zmienna, dlatego tak podkreślam, że w słońcu :)
To idzie młodość! - Naprzeciw (byłego) klasztoru z ogromnym (byłym) kościołem jest jeszcze jeden (były) kościół - dużo mniejszy. Jak tak będzie stał niezabezpieczony, to niedługo już ociągnie...
No, ale póki co, cieszmy się chwilą słońca.

Widać, że w ostatnich latach zabezpieczono dachy klasztoru przed przeciekaniem.
Monumentalna bryła robi wrażenie.
Tu widok na kościół:
Niestety, nie ma pomysłu na sensowne zagospodarowanie tej przepięknej budowli. Albo inaczej - pomysłów jest co niemiara, ale jakoś żaden nie może doczekać się realizacji. Oby tylko klsztor doczekał się realizacji któregokolwiek pomysłu.
Gotyckie fragmenty kościoła:
Nie ma w okolicy żadnego dostatecznie wysokiego wzgórza, by móc objąć całość okiem obiektywu, albo nawet i swoim własnym.
Niestety przypomina to stan polskich zamków na Ukrainie:
Oto jak wygląda klasztor wedłu Behemotha:
A jaki Wy macie pomysł na zagospodarowanie byłego klasztoru cysterów w Lubiążu?
H_Piotr.