Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą góry. Pokaż wszystkie posty

piątek, 21 stycznia 2011

ČESKÁ REPUBLIKA - CZ. 6. CZESKA SZWAJCARIA

Podczas zeszłorocznej wyprawy odwiedziłem równiez góry w Czechach (tak, juz nie tylko w Republice Czeskiej, ale i w tej części, którą nazywamy Czechami :) zwane Czeską Szwajcarią. Czy ma to wiele wspólnego ze Szwajcarią, nie wiem, bo tam nigdy nie byłem.
Widoki byly przepiękne, trasy wyjątkowo łatwe - wręcz spacerowe.

Skały wysokie.

Może ta góra w oddali to dawny stożek wulkaniczny?

Na końcu trasy czekało na nas malowniczo położone schronisko górskie.




I tu łyzka dziegciu do beczki miodu. Za wejście na ostatni odcinek trasy - tam, gdzie ten skalny mostek oraz schronisko (!) z toaletą i barem - trzeba było zapłacić równowartość 12 zł. Dwie trzecie naszej ekipy nie zdecydowało się na ten wydatek - w tym ja.
Natomiast wszyscy zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie pod arkadą pod schroniskiem - za kazdym razem długoo czekaliśmy, aż w tle nie będzie tych przebrzydłych turystów, którzy tylko wchodzą w kadry ;)
W związku z tym, że toaleta była płatna - 12 zł, to tutaj "nieco" śmierdziało. A szkoda, bo miejsce ładne i według tablicy informacyjnej, w czasie wojen religijnych, których Polsce historia oszczędziła, ale Czechom nie, tutaj spotykali się "odszczepieńcy".

To reklamówka pensjonatu, w którym spędziliśmy jedną noc. Bardzo romantyczne miejsce ;)
I na koniec tego wpisu - bo bardzo lubię modernistyczną architekturę - wiejski dom kultury z okolic Krasnej Lipy - nieco innego rejonu Czech, niz powyzsze góry. Ale w sumie w Czeskiej Republice nic nie jest strasznie daleko :)
H_Piotr.

piątek, 17 grudnia 2010

ČESKÁ REPUBLIKA - CZ. 4, ADRSZPASKIE SKALNE MIASTO / Adršpašské skalní město.

W trakcie tegorocznego wyjazdu letniego odwiedziłem z przyjaciółmi tez prześliczne (nie, nie wiolonczelistki) Adrszpaskie Skalne Miasto. Coś jak nasz Szczeliniec, tylko większe - zresztą w tych samych górach, co Szczeliniec, tyle, ze po czeskiej stronie granicy.
Na początku, jak wszyscy szanujący się turyści, przeczytaliśmy uwaznie pouczenie dla zwiedzających rezerwat przyrody (polecam uwaznie przeczytać część po polsku): Następnie objaśnienie szlaków (i tu wersja polskojęzyczna wiele wyjaśnia):
I tak pouczeni, ruszyliśmy w drogę z uroczej stacyjki kolejowej:




Tak się złozyło, ze kiedy wchodziliśmy, to większość turystów juz wychodziła, więc nieniepokojeni przez nikogo pospacerowaliśmy sobie w ciszy i spokoju.
Są drzwi do lasu, to mogą być i drzwi do skalnego miasta. Oczywiście wykonane ze skały:
Skały drązone przez tysiące lat przez wodę teraz są zadeptywane przez turystów. Na szczęście nie o 19.00 w deszczowy dzień.
Akurat w momencie naszego pobytu w Skalnym Mieście nie padało. Tu zdjęcie ze mną, coby pokazac ogrom natury:
W końcu doszliśmy do śródskalnego jeziorka, którego tafla idealnie odbijała to, conad nią.
Wiatr nie wiał, ptaki zamilkły... Niczym niezmącona cisza... Sam zanurzyłem dłoń w wodzie i poruszyłem, abyście mi uwierzyli, ze to naprawdę woda.
Tam gdzieś są ci "kochankowie" z "pouczenia":
Czasem było wąsko. Ktoś szeroki w barach, albo w bebechu musiałby iść bokiem.
Statyw i naświetlanie 10 sekund robi swoje. Tylko ja jakiś niewyraźny.
Ciąg dalszy relacji z wyjazdu "Dolny Śląsk+Republika Czeska+Niemcy 2010" nastąpi.
H_Piotr.

sobota, 6 listopada 2010

LUBIĘ JESIEŃ CZ. 2 - WCIĄŻ GÓRY

W związku z niesamowitym odzewem dodaję kolejne zdjęcia z wyjazdu w góry sprzed dwóch lat. Niedziela rano, wstajemy skac... nie, nie byliśmy wcale skacowani.
Rząd drzewek zdaje się kłaniać w powitaniu drogich gości.

Pora ruszać w drogę.
Zeszliśmy nieco nizej, w dolinę/jar.
... w którym woda płynęła zakosami.
Na tym zdjęciu widać, ze wiał wiatr.
Tu na mostku zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie, ale na blogu pokazuję jedynie zdjęcie bez ludziów.
Złota polska jesień.
Oczywiście nie tylko polska, ale tak się zwykło mawiać.
Teraz idziemy garbem - na lewo góry, na prawo góry...
... a dołem Wisła w płynie.
Powoli zblizamy się do zachodu słońca.


I do przystanku PKS-u, który zawiezie nas do Bielska-Białej, a stamtąd juz szybciutko pociągiem do Warszawy.
Przyjazd na Dworzec Centralny ok. 4.00 rano w poniedziałek, a na 8.00 do pracy :)
Kolejna część moich fotoprzygód z jesienią będzie z Warszawy. Wiem, ze tak naprawdę na to czekacie ;)
H_Piotr.

środa, 3 listopada 2010

LUBIĘ JESIEŃ CZ.1 - GÓRY

Dlaczego lubię jesień? 1. Nie ma upałów
2. Dni są jeszcze dość długie (no, do zmiany czasu).

3. Jak jest słońce - jest pięknie.
4. Nie ma tłumów na szlakach.

5. Liście się przebarwiają.
6. Zalew owoców i warzyw.
7. Jesienią pojawia się takie miękkie światło słoneczne.
Powyższe i poniższe zdjęcia pochodzą z października 2008 roku.
Odbyłem wtedy przeuroczą wycieczkę w Beskid śląski.
Okolice Wisły i Szczyrku.
Zdjęcia nie są podkoloryzowane. Tak było naprawdę.
Oczywiście trasy nie pamiętam. Przeciez to było dwa lata temu.
Choć na mapie z dość dobrą dokładnością zaznaczyłbym ją i dziś.
Nie wiem, czy jest sens zapełniać puste przestrzenie między tymi pięknymi zdjęciami...
A Ty? Czy Ty lubisz jesień?Coś jeszcze spoza mojej listy?
A moze coś Cię w niej drazni?
Uwielbiam te beskidzkie drogi.
Dzień pierwszy wycieczki zmierza ku końcowi...
Zmęczeni myślimy juz tylko o wyrku, a tu jeszcze do przejścia 10 km i przygotowanie kolacji.
Ale zapewniam drogich czytelników, ze wszystko dobrze się skończyło. Nie rozszarpałem nikogo.
Coraz trudniej zrobić ostre zdjęcia bez statywu.
Ale moje niezawodne oko i ręka dały sobie z tym radę.
Dobranoc pani owco.
Jutro czeka nas kolejny górski dzień.
Macie ochotę na relację z drugiego dnia wycieczki?
H_Piotr.