Empik... i wszystko jasne...
H_Piotr.
sobota, 9 lutego 2013
czwartek, 24 stycznia 2013
BYCZYNA - 425-LECIE BITWY POD BYCZYNĄ
Byczyna to małe, senne miasteczko, które odwiedziłem podczas urlopu na Dolnym Śląsku. Byczyna znajduje się na samym skraju województwa opolskiego, tuż nad granicą z województwem łódzkim, niedaleko granic z województwami dolnośląskim i śląskim. Jednym słowem, pogranicze pełna gębą, bo przecież mniej więcej tak, jak obecna granica województw opolskiego i łódzkiego przechodziła granica Polski od 1356, kiedy to król Kazimierz Wielki wymienił się z królem czeskim Karolem IV oddając tę okolicę w zamian za księstwo płockie. Byczyna przez następne niemal 600 lat była poza Polską, ale tuż za granicą. W 1910 Polacy stanowili 10% mieszkańców. Dzięki temu, że leży nieco na uboczy, walec historii XX wieku przejechał obok, a nie po niej.
Do tego dochodzi zachowana średniowieczna brama wieżowa:
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
No, ale na chwilę odpoczywamy od dawnej historii i przyglądamy się świadkowi historii nowszej:
Przy okazji przyglądamy się, jak "świetnie" jest zaparkowany :)
OK, wracamy do historii dawnej - Byczyna raz znalazła się na ustach całej Europy. Po śmierci króla Stefana Batorego i podwójnej elekcji na Woli królewicza szwedzkiego Zygmunta Wazy oraz cesarzowicza austriackiego Maksymiliana Habsburga rozgorzała wojna o sukcesję polską. Wojna nie trwała zbyt długo - właściwie ograniczyła się do oblężenia Krakowa przez siły zwolenników Habsburga od 14 października do 29 listopada 1587 oraz bitwy pod Byczyną, która miała miejsce równo 425 lat temu - 24 stycznia 1588 roku. Zwolennicy Wazy z hetmanem Janem Zamoyskim na czele wygrali. Wojna i bitwa może są mało znane w historii polskiej, ale miały wielki wpływ na dalsze losy Rzeczypospolitej - gdyby wygrał był Habsburg to nie byłoby tragicznego w skutkach Potopu. Dla zainteresowanych szczegółami bitwy oraz rozszyfrowaniem przyprószonych tabliczek informacyjnych - można kliknąć, będą większe:
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
H_Piotr.
PS. Bardzo miło sobie wspominam wizytę w Byczynie, bo niemal każdy napotkany przechodzień się do nas uśmiechał , zagadywał "czy już widzieliśmy to, tamto", "że warto jeszcze pójść tu i tam", a potem jeszcze w restauracji, która miała coś z Zamoyskim w nazwie zjedliśmy pyszną pizzę.
Byczyna ulica dom uliczka Pitschen
Mimo, że była wzmiankowane już w 1228 roku i jest jednym z najstarszych miast na Śląsku, to nigdy nie rozrosła się i właściwie to nadal mieści się w obrębie średniowiecznych murów obronnych.
Byczyna z lotu ptaka Pitschen
Rynek z ratuszem i wieżą barokowego kościoła katolickiego p.w. św. Trójcy:
Byczyna rynek ratusz Pitschen
Byczyna rynek Pitschen
Mury obronne, wieża ratusza i wieża kościoła katolickiego:Do tego dochodzi zachowana średniowieczna brama wieżowa:
A to jego wnętrze:
Byczyna kościół św. Trójcy Pitschen
Byczyna mury obronne brama Pitschen
A tu najstarszy zabytek Byczyny - gotycko-neogotycki kościół ewangelicko-augsburski:
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
W czasie reformacji ewangelicy przejęli od katolików kościół i dopiero ok. 100 lat później katolicy zbudowali sobie nowy, św. Trójcy (z wcześniejszych zdjęć).
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
Co ciekawe, kościół wciąż funkcjonuje, czyli zapewne nie nastąpiła pełna wymiana mieszkańców po 1945, być może część z zamieszkałych tu autochtonicznych Polaków była ewangelikami?Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
Byczyna kościół ewangelicki Pitschen
Zresztą, jak się poczyta nazwiska mieszkańców zmarłych podczas II Wojny Światowej (można kliknąć - powiększy się):No, ale na chwilę odpoczywamy od dawnej historii i przyglądamy się świadkowi historii nowszej:
Przy okazji przyglądamy się, jak "świetnie" jest zaparkowany :)
OK, wracamy do historii dawnej - Byczyna raz znalazła się na ustach całej Europy. Po śmierci króla Stefana Batorego i podwójnej elekcji na Woli królewicza szwedzkiego Zygmunta Wazy oraz cesarzowicza austriackiego Maksymiliana Habsburga rozgorzała wojna o sukcesję polską. Wojna nie trwała zbyt długo - właściwie ograniczyła się do oblężenia Krakowa przez siły zwolenników Habsburga od 14 października do 29 listopada 1587 oraz bitwy pod Byczyną, która miała miejsce równo 425 lat temu - 24 stycznia 1588 roku. Zwolennicy Wazy z hetmanem Janem Zamoyskim na czele wygrali. Wojna i bitwa może są mało znane w historii polskiej, ale miały wielki wpływ na dalsze losy Rzeczypospolitej - gdyby wygrał był Habsburg to nie byłoby tragicznego w skutkach Potopu. Dla zainteresowanych szczegółami bitwy oraz rozszyfrowaniem przyprószonych tabliczek informacyjnych - można kliknąć, będą większe:
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
Byczyna bitwa schlacht bei Pitschen
H_Piotr.
PS. Bardzo miło sobie wspominam wizytę w Byczynie, bo niemal każdy napotkany przechodzień się do nas uśmiechał , zagadywał "czy już widzieliśmy to, tamto", "że warto jeszcze pójść tu i tam", a potem jeszcze w restauracji, która miała coś z Zamoyskim w nazwie zjedliśmy pyszną pizzę.
środa, 16 stycznia 2013
TRAMWAJE WARSZAWSKIE - HISTORIA OSTATNICH CZTERDZIESTU LAT
Tramwaje elektryczne w Warszawie obchodzą w tym roku 105-lecie.
Układ sieci zmieniał się na przestrzeni lat. Tramwaje od dawna nie jeżdżą już Krakowskim Przedmieściem, czy Alejami Ujazdowskimi.
Dziś jednak skupię się na ostatnich czterdziestu latach rozwoju sieci tramwajowej w Warszawie (się klika):
Układ sieci zmieniał się na przestrzeni lat. Tramwaje od dawna nie jeżdżą już Krakowskim Przedmieściem, czy Alejami Ujazdowskimi.
Dziś jednak skupię się na ostatnich czterdziestu latach rozwoju sieci tramwajowej w Warszawie (się klika):
rozwój sieci tramwajowej w Warszawie w latach 1973 - 2013,
opracował H_Piotr, podkład: openstreetmap.org
opracował H_Piotr, podkład: openstreetmap.org
Na czarno zaznaczyłem trasy istniejące przez cały ten okres. Na czerwono istniejące w 1973 i potem zlikwidowane. Na żółto zaś zbudowane po 1973 roku (w tym, żółtymi kropkami, obecnie w trakcie realizacji - etapu dokumentacji).
Jak widać, w tym okresie skasowano jedną dużą linię (do Wilanowa przez ul. Gagarina) i kilka kawałków (jednokierunkowy fragment na Ząbkowskiej, łącznik Kasprzaka - Al. Prymasa Tysiąclecia, ogryzek na Pułkowej, pętla uliczna na Staszica). Na schemacie nie uwzględniłem zlikwidowanych pętli, jak np. na ulicy Puławskiej przy Naruszewicza, czy na Odrowąża przy Budowlanej.
Ciekawsze jest zestawienie inwestycji. Są to chronologicznie: Broniewskiego (od Piasków do huty), Wola - Jelonki, Koło - Bemowo, Bemowo - Piaski oraz most Północny. obecnie (styczeń 2013) w trakcie przygotowywania dokumentacji są trasy jelonki - Bemowo oraz na Tarchominie.
I TERAZ WNIOSEK OGÓLNY: Od trzydziestu paru lat jedyne nowobudowane linie tramwajowe powstają na północno-zachodnich obrzeżach miasta. Sukcesywnie buduje się trasę Jelonki - Bemowo - Bielany - Tarchomin, gdzie owszem mieszka dużo ludzi, zupełnie jednak pomijając całą resztę Warszawy z równie wielkimi osiedlami. Kuriozum była likwidacja linii do Wilanowa tuż przed budową bloków na Sadybie i Stegnach.
PYTANIE DO SZANOWNYCH CZYTELNIKÓW: Czy ktoś z Was orientuje się CZEMU właśnie tak nierównomiernie wygląda rozwój sieci tramwajów w Warszawie? Czemu, gdy się stoi na rondzie pod Rotundą (bądź, co bądź, w środku miasta), to rozglądając się dookoła, cała jedna ćwierć Warszawy (południowo-wschodnia) jest zupełnie pozbawiona tramwajów (i innej szybkiej komunikacji)?
Ja nie znam odpowiedzi.
H_Piotr.
poniedziałek, 24 grudnia 2012
BOŻE NARODZENIE - KARÁCSONY
Przy okazji Świąt Bożego Narodzenia (życzenia świąteczne złożyłem tu - link) małe tłumaczenie węgierskiego utworu:
Jest to piosenka znanego zespołu węgierskiego "Omega" z ich pierwszej płyty "Trombitás Frédi és a rettenetes emberek" ("Trębacz Fredi i ci straszni ludzie") z 1968 roku, a jej tytuł to "Kiskarácsony, nagykarácsony" czyli "Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie". Nie wiem czemu tak (pewnie kolega z teatru miał takie powiedzenie):
Kiskarácsony-nagykarácsony
Puha a hó, mint az álom.
Most mindenki máshogy szeret
Fogd meg te is két kezemet.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
śnieg jest miękki, niczym sen
teraz wszyscy się nawzajem miłują
weź i Ty mnie za ręce
Kiskarácsony-nagykarácsony
Eljött éjjel havas szánon.
Öszes feje, fáradt keze
Elfelejtve ne legyenek.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Przybyło nocą na ośnieżonych saniach
Ma siwą głowę, spracowane dłonie
Nie zapominajmy o tym.
Kiskarácsony-nagykarácsony
Béke legyen, csak ezt vágyom.
Az emberek ne öljenek
Neveljék a gyerekeket.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Niech będzie pokój, tylko tego życzę.
Niech ludzie nie zabijają,
niech wychowują swe dzieci
Kiskarácsony-nagykarácsony
Eljött éjjel havas szánon.
Puha a hó, mint az álom
Kiskarácsony-nagykarácsony.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Przybyło nocą na ośnieżonych saniach
śnieg jest miękki, niczym sen
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Tekst napisała Anna Adamis.
H_Piotr.
Jest to piosenka znanego zespołu węgierskiego "Omega" z ich pierwszej płyty "Trombitás Frédi és a rettenetes emberek" ("Trębacz Fredi i ci straszni ludzie") z 1968 roku, a jej tytuł to "Kiskarácsony, nagykarácsony" czyli "Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie". Nie wiem czemu tak (pewnie kolega z teatru miał takie powiedzenie):
Kiskarácsony-nagykarácsony
Puha a hó, mint az álom.
Most mindenki máshogy szeret
Fogd meg te is két kezemet.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
śnieg jest miękki, niczym sen
teraz wszyscy się nawzajem miłują
weź i Ty mnie za ręce
Kiskarácsony-nagykarácsony
Eljött éjjel havas szánon.
Öszes feje, fáradt keze
Elfelejtve ne legyenek.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Przybyło nocą na ośnieżonych saniach
Ma siwą głowę, spracowane dłonie
Nie zapominajmy o tym.
Kiskarácsony-nagykarácsony
Béke legyen, csak ezt vágyom.
Az emberek ne öljenek
Neveljék a gyerekeket.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Niech będzie pokój, tylko tego życzę.
Niech ludzie nie zabijają,
niech wychowują swe dzieci
Kiskarácsony-nagykarácsony
Eljött éjjel havas szánon.
Puha a hó, mint az álom
Kiskarácsony-nagykarácsony.
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Przybyło nocą na ośnieżonych saniach
śnieg jest miękki, niczym sen
Małe Boże Narodzenie, duże Boże Narodzenie
Tekst napisała Anna Adamis.
H_Piotr.
wtorek, 18 grudnia 2012
PORY ROKU - JESIEŃ
Wstawianie zdjęć jesieni jesienią jest mejnstrimowe, ale już jesieni zimą jest niecodzienne, a tym bardziej jesieni sprzed dwóch lat.
To nie jest park. To nie jest nawet żaden skwer. To moje podwórko w październiku.
No i kto wciąż nie lubi jesieni?
H_Piotr.
To nie jest park. To nie jest nawet żaden skwer. To moje podwórko w październiku.
No i kto wciąż nie lubi jesieni?
H_Piotr.
niedziela, 11 listopada 2012
piątek, 2 listopada 2012
STARE MIASTO SAUTÉ
Stare Miasto w Warszawie (zwane też Starówką) nie ma co tu kryć - jest małe, jak na tak wielkie miasto. I pomijam już fakt zniszczenia, odbudowy i odsłonięcia murów obronnych - jest po prostu znacznie mniejsze od Starych Miast Krakowa, Wrocławia, Poznania i wielu innych, często znacznie mniejszych od Warszawy miast. Nie jest oczywiście przez to mniej ciekawe, ale po prostu - zajmuje mniejszą powierzchnię. Przy zakładaniu miasta nie było planowane pod siedzibę biskupstwa itd.
Przez to (oraz przez świetne usytuowanie Warszawy, które spowodowało jej gwałtowny rozwój) zabudowa "wylała się" z niego dość wcześnie - Nową Warszawę założono już 100 lat po Starej. Krakowskie Przedmieście i Senatorska zapełniły się miejską zabudową na początku XVI wieku, a Nowy Świat i Żoliborz w wieku XVIII.
Przez to wszystko zupełnie nie umiemy sobie wyobrazić wyglądu Warszawy w średniowieczu. No bo jak to? Tuż za Bramą Krakowską polne drogi i zaledwie kilka domostw? Kamienice przy bocznych ulicach Warszawy (np. ul. Piwnej) nie trzypiętrowe, jak teraz, ale parterowe? Kamienice w rynku nie pięciopiętrowe, ale np. jednopiętrowe? Niektóre parcele puste? Dookoła ogrody warzywne i pola? Nie do wiary! Ale tak kiedyś musiało być. Takie były początki Warszawy.
Co więc możemy zrobić, aby pomóc swojej wyobraźni? Możemy pojechać do miasteczek, w których Stare Miasta wyglądają tak, jak setki lat temu. Na przykład do Rzepina.
Rzepin został założony mniej więcej wtedy, kiedy Warszawa, nad brzegiem małej rzeczki. Historia toczyła się jednak z dala od Rzepina aż do otwarcia w XIX wieku linii kolejowej Poznań-Berlin. Jednak rozwój miasta poszedł (jak to zwykle bywa) w kierunku dworca, zostawiając Stary Rzepin na uboczu.
Fosę otaczającą gród końcu zniwelowano i dziś rzepińska starówka prezentuje się, jak poniżej i powyżej:
Ale jeśli komuś z szanownych czytelników w tym przykładzie przeszkadza późniejszy rozwój miasta (co prawda nie wokół, a obok Starówki) i brak murów obronnych, może wybrać się z Rzepina na północ, do Morynia:
Moryń to miasteczko, które właściwie nigdy nie wyrosło ze średniowiecznego założenia. Powyżej sama "Starówka", a poniżej widok na naprawdę CAŁE miasto:
W Moryniu, jak widać, wciąż więcej ludzi mieszka wewnątrz murów obronnych, niż poza nimi:
Do tego te mury obronne w większości istnieją do dziś. Tylko ich kształt nie pasuje do analogii z Warszawą (tu założyciele Rzepina bardziej się postarali ;-). Ciekawi też pewna nieregularność przebiegu murów - być może z początku zakładano większy teren, a potem z różnych powodów (brak pieniędzy? brak wystarczającej liczby mieszkańców? ktoś ukradł cegły?) musiano skrócić ich obwód.

Ale żeby mnie ktoś nie zrozumiał źle - uważam to za zaletę tych miast i jak tylko będę miał fundusze na taką podróż, to chcę tam pojechać. Dbajmy o takie skarby!
H_Piotr.
PS. Znacie jeszcze inne przykłady takich "żywych skamielin" miejskich w Polsce lub niedaleko od Polski? Miast, które jakby zatrzymały się na pewnym etapie?
Przez to (oraz przez świetne usytuowanie Warszawy, które spowodowało jej gwałtowny rozwój) zabudowa "wylała się" z niego dość wcześnie - Nową Warszawę założono już 100 lat po Starej. Krakowskie Przedmieście i Senatorska zapełniły się miejską zabudową na początku XVI wieku, a Nowy Świat i Żoliborz w wieku XVIII.
Przez to wszystko zupełnie nie umiemy sobie wyobrazić wyglądu Warszawy w średniowieczu. No bo jak to? Tuż za Bramą Krakowską polne drogi i zaledwie kilka domostw? Kamienice przy bocznych ulicach Warszawy (np. ul. Piwnej) nie trzypiętrowe, jak teraz, ale parterowe? Kamienice w rynku nie pięciopiętrowe, ale np. jednopiętrowe? Niektóre parcele puste? Dookoła ogrody warzywne i pola? Nie do wiary! Ale tak kiedyś musiało być. Takie były początki Warszawy.
Co więc możemy zrobić, aby pomóc swojej wyobraźni? Możemy pojechać do miasteczek, w których Stare Miasta wyglądają tak, jak setki lat temu. Na przykład do Rzepina.
Rzepin został założony mniej więcej wtedy, kiedy Warszawa, nad brzegiem małej rzeczki. Historia toczyła się jednak z dala od Rzepina aż do otwarcia w XIX wieku linii kolejowej Poznań-Berlin. Jednak rozwój miasta poszedł (jak to zwykle bywa) w kierunku dworca, zostawiając Stary Rzepin na uboczu.
Fosę otaczającą gród końcu zniwelowano i dziś rzepińska starówka prezentuje się, jak poniżej i powyżej:
Rzucik całości miasta Rzepin, które obecnie leży jedynie 4 godziny jazdy pociągiem od Warszawy. Ten pomarańczowy kwadracik w lewym górnym rogu to dworzec kolejowy, na którym zatrzymuje się "Berlin-Warszawa Express":
Ale jeśli komuś z szanownych czytelników w tym przykładzie przeszkadza późniejszy rozwój miasta (co prawda nie wokół, a obok Starówki) i brak murów obronnych, może wybrać się z Rzepina na północ, do Morynia:
Moryń to miasteczko, które właściwie nigdy nie wyrosło ze średniowiecznego założenia. Powyżej sama "Starówka", a poniżej widok na naprawdę CAŁE miasto:
W Moryniu, jak widać, wciąż więcej ludzi mieszka wewnątrz murów obronnych, niż poza nimi:
Do tego te mury obronne w większości istnieją do dziś. Tylko ich kształt nie pasuje do analogii z Warszawą (tu założyciele Rzepina bardziej się postarali ;-). Ciekawi też pewna nieregularność przebiegu murów - być może z początku zakładano większy teren, a potem z różnych powodów (brak pieniędzy? brak wystarczającej liczby mieszkańców? ktoś ukradł cegły?) musiano skrócić ich obwód.
Do analogii z Warszawą nie pasuje też romański kościół, ale cóż, w średniowieczu Pomorze Zachodnie było widocznie bliżej cywilizacji, niż większość Mazowsza. Nie to co dziś, kiedy aby zobaczyć Średniowiecze na własne oczy, trzeba z Warszawy pojechać ponad 400 km na zachód, prawie pod Berlin.

Ale żeby mnie ktoś nie zrozumiał źle - uważam to za zaletę tych miast i jak tylko będę miał fundusze na taką podróż, to chcę tam pojechać. Dbajmy o takie skarby!
H_Piotr.
PS. Znacie jeszcze inne przykłady takich "żywych skamielin" miejskich w Polsce lub niedaleko od Polski? Miast, które jakby zatrzymały się na pewnym etapie?
Etykiety:
architektura,
Lubuskie,
Moryń,
nie moje zdjęcia,
podróże,
Polska,
przemyślenia,
romanizm,
Rzepin,
stare miasto,
tu nie byłem,
urbanistyka,
z góry więcej widać,
Zachodniopomorskie
Subskrybuj:
Posty (Atom)










